rageman.pl
Film

Wyrwa

rok: 2023

reżyseria: Bartosz Konopka

 

Nie wiem czy filmoznawcy dzielą gatunki filmowe na prostsze i trudniejsze, ale jeśli tak jest to odważę się stwierdzić, że thriller należy do tej drugiej grupy. Co wynika głównie z tego, że bazuje nawet nie na jednej (jak inne „trudniejsze” gatunki pokroju komedii czy horroru), a na kilku emocjach. Dobry thriller to taki, który wywołuje lęk, dyskomfort, a kiedy trzeba to i zwyczajny strach. Nie jest tajemnicą, że Polacy niespecjalnie potrafią w kino gatunkowe i nawet kilka jaskółek wiosny nie czyni. Dobry polski thriller i to jeszcze z lat ostatnich? Nie ukrywam, nie przypominam sobie.

A jednak trailer do „Wyrwy” zaintrygował mnie – i to na tyle, że nawet dość niskie oceny na filmwebie czy imdb mnie nie zniechęciły. I nawet jeśli od razu powiemy sobie szczerze że nie jest to kino wybitne i sporo dałoby się w nim poprawić, to wyszedłem z kina ukontentowany.

Jak sam plakat sugeruje, jest trójka głównych postaci fabuły – mąż, żona i jej kochanek. Spoiler alert: jedna z nich ginie, dwie pozostałe chcąc nie chcąc współpracują z sobą (chyba łatwo się domyśleć które to osoby z tego trójkąta), by dociec co się stało. Stopniowo okazuje się, że na na pozór nieszczęśliwy wypadek samochodowy składa się kilka warstw, jedna bardziej tragiczna od drugiej. A amatorskie śledztwo dotyczące tego, co wydarzyło się w noc śmierci Janiny staje się dla obu mężczyzn konfrontacją z prawdą o nich samych i relacji którą zbudowali z obiektem ich uczuć.

Nie będzie to chyba najlepszy komplement dla twórców filmu jeśli powiem, że jego główną zaletą jest historia – wszak mówimy scenariuszu adaptowanym. I zapewne najlepszymi osobami do oceny rzeczywistych walorów dzieła Konopki byłyby te osoby, które wcześniej czytały książkę Wojciecha Chmielarza. Ale też muszę przyznać, że z przyjemnością się ogląda ten film – a to już zasługa reżysera, a konkretnie osób które dobrał do zespołu. Wspaniałe są te bijące chłodem kadry, kojarzące mi się z „Pięcioma Diabłami” o których pisałem przy okazji zeszłorocznych Nowych Horyzontów (mam nadzieję przy okazji, że zdążyliście wyłapać tę produkcję w kinach lub na streamingach). Cudnie współgra z nią warstwa muzyczna – i mowa nie tylko o ścieżce dźwiękowej, co także o kapitalnym wykorzystaniu „Szarych Miraży” Maanamu. No i last but not least – role filmowe. Tu jednak pojawia się niemałe ale.

To, że Tomasz Kot jest wybitnym aktorem to wie każdy i mam nadzieję, że proces dochodzenia do tej prawdy przez zagranicznych reżyserów będzie trwał jak najkrócej – osobiście uważam, że zasługuje na to nawet bardziej niż Adamczyk czy Dorociński, którzy też zaczynają się przebijać na tzw. Zachodzie. A jednak zdarzają mu się tutaj skuchy godne studenta aktorstwa na wylocie po pierwszym roku. Zresztą, nie tylko jemu, a przecież mówimy o całkiem przyzwoitej obsadzie. W tym momencie przypominam sobie, że Konopka od dość dłuższego czasu zajmuje się serialami i to chyba nie jest do końca przypadek. Oczywiście nie twierdzę, że tego typu produkcje są zarezerwowane tylko dla wyrobników – a biorąc pod uwagę, że aktualnie seriale bywają o wiele ciekawsze niż filmy to takie stwierdzenie byłoby wręcz niedorzeczne. Zmierzam jednak do tego, że prowadzenie aktorów w filmowych thrillerach wymaga chyba jednak trochę większych skilli niż wyciskanie maxa z obsady serialu pokroju „Lekarzy”. Mówi się też o Konopce że sięga po różne gatunki filmowe – można i tak na to patrzeć. A można też tak, że wciąż nie ma własnego stylu jako reżyser i chyba trudno już oczekiwać od niego autorskiego kina oraz tego, że będzie się chodziło „na filmy Konopki”

Ale podkreślę jeszcze raz – to kawał przyzwoitego kina, nawet jeśli z wadami i mało oryginalnego.

 

najlepszy moment: końcowy plot twist przyznaję że wbił mnie w fotel

ocena: 7,25/10

Leave a Reply