Vision Of Disorder – Vision Of Disorder
wydawca: Supersoul
zdolnej gitarowej, zapomnianej juz tez troche mlodziezy ciag dalszy.
vision of disorder byl czesto wrzucany do tego samego, nowometalowego-ozzfestowego wora co powerman5000. plyty w ozzfescie to jedno, kiedy jednak na przelomie wiekow u majorsa wydali swa ostatnia jak dodtad plyte, silnie inspirowana tym co sie gralo w tamtym czasie, sprawa byla przesadzona. pozerski hardcore, biohazard i te sprawy. a nieslusznie bardzo, o czym przekonuje debiutancki album. naklejka na okladce „new york city hardcore” nie jest przegieciem.
okej, na pewno jest to mocno zmetalizowany hardcore, by nie powiedziec metalcore. oczywiscie w dobrym tego ostatniego slwa znaczeniu. czyli zadne tam popmetalowe przyspiewki killswitch engage czy bullet for my valentine. ale tez raczej hardcore punkowych rytmow wiele tu nie ma. na pewno jednak fani earth crisis, sick of it all, hatebreed, byc moze nawet converge poczuja sie jak w domu.
to co jednak wyroznia VoD, a przynajmniej wedlug mnie stanowi najciekawszy element ich wczesnego grania to sklonnosci do psychodeli wrecz. w kontekscie muzy hc/punk, gdzie chodzi (w warstwie muzycznej) o energetyczne pierdolniecie, takie sklonnosci moga byc odbierane za herezje. a jednak do zadnego rozmemlania kompozycji nie dochodzi – to wciaz maxymalnie 4minutowe petardy. tego typu lewitujace dzwieki przybieraja najczesciej forme mostka, dajacego chwile wytchnienia przed ostateczna konfrontacja z halasliwym wykonczeniem utworu. i co najwazniejsze, nie trzeba w tych odlotowych momentach wyciszac wokalisty – chlopak przewaznie wydziera ryja, ale jak zaspiewa czystym wokalem, to robi sie baaaardzo layne-staley’owo. barwa glosu niemal identyczna. chyba nie przypadek to byl, ze powstaly na gruzach VoD Bloodsimple supportowal w Spodku reaktywowana Alicje W Lancuchach. w sumie to nie mialbym nic przeciwko, gdy to pan tim williams objal wokal w AiC… skoro juz musza funkcjonowac dalej. wracajac do sedna – to wlasnie te numery najbardziej nasiakniete psychodela (vide „Viola”, „Suffer”) sa tu najciekawsze, choc moim faworytem juz na zawsze pozostanie stricte hardkorowy „Element”.
nie twierdze ze Vision Of Disorder to jakas wybitna kapela, nawet w kontekscie sceny hc/punk. ale na pewno mieli wlasny pomysl na granie i to im zostanie zapamietane. zreszta, moga jeszcze swe notowania poprawic – ponoc reaktywacja jest juz faktem, a nowa plyta w drodze. dobrze. oby tylko wrocili do korzeni.
najlepszy moment: ELEMENT
ocena: 7,5/10
