Vader – Revelations
rok wydania: 2002
wydawca: Metal Mind
a teraz cos o naszych orlach death metalu.
choc imponuja mi sukcesy Behemotha, to wciaz sie zastanawiam, dlaczego to zespol Nergala, a nie Vader, odniosl taki sukces poza granicami Polski. owszem, Vader tez jest na swiecie znany i szanowany. ale to nie Peter jezdzi na Ozzfest i to nie jego albumy laduja na liscie Billboardu. moze nie trafili w swoj czas? moze Metal Mind nie zapewnil im takiego pijaru za granica co Mystic Behemothowi? nie wiem. wiem tylko tyle, ze wole takie zalogi jak Vader, jesli chodzi o extremalny metal. bez wizualnej szopki, choc wciaz z wyraznie zarysowana ideologia. no i jednak – DOC. nasz polski Lombardo, ktory moglby spokojnie wymiatac w kazdym innym gatunku muzycznym. ale nie chce. wybral death metal.
mowi sie, ze „Revelations” to jeden z bardziej nietypowych albumow Vadera. moze to chwilowe znudzenie dotychczasowa formula, moze osoba realizatora Piotra Lukaszewskiego, ktorego znamy z lamersko rockowych kapel typu Ira cz Ptaky. wiem tylko tyle, ze taki death metal to ja rozumiem. zadne napierdalansko na oslep. kombinacje aranzacyjne, zabawy z dynamika. solowki moze stricte deathowe, co rozni np od wczoraj omawianego CD Deicide, ale za to riffy juz jakby inspirowane klasycznym metalem („When Darkness Calls”, dla przykladu). milo tez jak zespol wprowadza do swej tworczosci elementy obce, jak drugi wokal (wspomniany Nergal w „Whisper” czy Ureck z Lux Occulta na klawiszach gdzieniegdzie). nawet jesli to bardzo symboliczne ficzuringi. no i co najwazniejsze – rozumiem co wokalista wykrzykuje, nawet bez sugerowania sie lirykami w booklecie! bomba!
oczywiscie wciaz o Melodiach nie ma mowy, ale wreszcie mozna rozroznic te kawalki. np kapitalne zakonczenie w postaci „Revelation Of Black Moses” – miarowa perkusja, ladnie osadzony riff, apokaliptyczno-progresywny klimat. taki „The Code”, gdyby nie wokal Petera, spokojnie moglby sie znalezc na jego heavymetalowym projekcie Panzer X.”The Whisper” zas, choc malo w nim Nergala, to spokojnie dalby rade w repertuarze Behemotha. a otwierajacy calosc „Epitaph” to ma wrecz przebojowy potencjal! nie dziwota, ze klip mu zrobiono, ktory mozna obejrzec w dodatku multimedialny. kiczowaty troszke, niestety. bonusowo dolaczono tez zdjecia ze studia. co tam robi Grzesiu Skawinski??
podoba mi sie! najlepsza plyta Vadera, juz o tym wiem!
najlepszy moment: THE NOMAD
ocena: 7/10