Underworld
reżyseria: Len Wiseman
Z tego, co słyszałem, to nie należało się spodziewać ambitnego kina, tylko dobrej rozrywki. I rzeczywiście tak było. Z podkreśleniem, że to była Bardzo Dobra rozrywka.
A więc o co kaman? Otóż jest sobie główna bohaterka, grana przez Kate Beckinsale czy jakoś tak (swoją drogą, niesamowiiiiiiiitaaaaaaa dupencja). Jest ona wampirem. I ma na imię Selena. Pierwsze sceny pokazują jej codzienną… pardon, co-nocną akcję. Śledzi swych odwiecznych wrogów, czyli wilkołaków. Oczywiście te wilkołaki zamieniają się w wilki, gdy potrzeba, a tak normalnie to wyglądają jak ludzie. No i właśnie ta Selena śledzi sobie tych wilkołaków w postaci ludzkiej. Idą sobie oni do metra. Ale się kumają, że wampiry ich śledzą i zaczyna się jatka. Trzeba przyznać, że te sekwencje są mistrzowskie. Cały film jest zresztą mistrzowski, jeśli chodzi o połączenie filmu sensacyjnego z fajnym, horrorowym klimatem. No i efekty są uh-oh. Zwłaszcza powalają sceny transformacji wilkołaków. To trzeba zobaczyć. Generalnie film jest naprawdę wypasiony. Może scenariusz jest zbyt przekombinowany, może nie do końca można się skumać w tym konflikcie na linii wampiry-wilkołaki, ale i tak ogląda się zajebiście. Wciąga. Film, swoją drogą, robił koleś od klipów m.in. dla Static-X, dlatego też mamy do czynienia z teledyskowym czasem montażem. Ale jest też dużo scen spokojnych, nawet rzekłbym mrocznych. Nie lubię takiego określenia jak „mroczny”, ale rzeczywiście w filmie nie ma ani jednej sceny, która mogłaby rozśmieszyć. Chociaż nie, jest jednak jedna scena, która rozśmiesza swoją bajkowością, a chyba cel twórców był ciut inny… no ale bez spoilerowania. W sumie polecam.
Aaaa, bym zapomniał o muzie. A to mega ważna sprawa. Generalnie jest orkiestrowo, choć nie brakuje też nowocześniejszych ilustracji muzycznych. No i piosenki. Trochę ich mało w filmie, ale za to jakie to piosenki! Zajebista sprawa – oglądasz sobie fajny filmik i słyszysz głos Maynarda Wielkiego. Chodzi oczywiście o „Judith”. Słychać ją przez chwilę, ale cóż to za przyjemna chwila. Warty polecenia soundtrack, bo maczali w nim palce, oprócz wspomnianego Maynarda, również takie osobistości jak Danny Lohner z NIN, Richard Patrick (Filter) i Wes Borland (ex-Limp Bizkit) w nowo założonej przez nich kapeli The Damning Well, David Bowie i jeszcze parę zacnych osób… tyle. Właśnie stwierdziłem, że z chęcią obejrzałbym jeszcze raz ten film. Więc jakby ktoś szedł do kina, to proszę mnie zabrać z sobą!
najlepszy moment: MUZYKA W TYM FILMIE JEST MEGA
ocena: 7/10

