rageman.pl
Muzyka

Tracy Chapman – Crossroads

rok wydania: 1989

wydawca: Elektra

 

po wesolutkiej sobocie w rytmie Roisin Murphy czas na niedzielna zamulke. zostajemy jednak przy wybitnych muzykach plci zenskiej. co tam u Tracy Chapman?

ano Tracy wydala w ’89, rok po genialnym debiucie, jego nastepce „Crossroads”. jak juz wspomnielismy przy okazji „Matter Of A Heart”, byl to zawod. moglo sie wydawac, ze Tracy po prostu pospieszyla sie z wydaniem tej plyty. jak jednak mialy pokazac nastepne albumy, niekoniecznie tak bylo. po prostu wszystko co najlepsze Chapman zaoferowala juz na starcie.

nie aby „Crossroads” bylo zla plyta. konwencje akustyczne granie + TEN Glos bede kupowal zawsze, ale i obiektywnie widac, ze Chapman zawyzala srednia krajowa w kategorii „zenski songwriting”. tyle ze nawet jesli melodie nie ujmuja jak te sprzed roku, to zawsze na ratunek moga pospieszyc liryki. ale i tu cos niedobrego sie stalo. gdzie ten storytelling z „Fast Car”, gdzie bunt z „Talking ’bout a revolution”, gdzie wrazliwosc spoleczna z „Behind The Walls”? dedykowany Nelsonie Mandeli „Freedom Now” to troche za malo, zreszta tez malo sciskajacy za serce. nie ma nic zlego, ze plyta skupia sie na milosciach wiekszych i mniejszych, piszac o nich czase w prosty sposob. problem w tym, ze przy okazji wdziera sie tu cos, czego nie bylo imho chocby w zdawkowej ilosci na debiucie. zwie sie to Banal.

rowna to plyta niczym niemiecka autostrada, ciezko cos wyroznic. moze pozytywnie nastrajajacy opener w postaci utworu tytulowego ze slicznym, rrefrenowym mruczandem? ascetyczny, bezposredni do bolu „Be Careful Of My Heart”? przesiakniety dzwiekami trabki „Born To Fight”? albo „All You Have Is Your Soul” z goscinnym, fortepianowo-gitarowym udzialem samego Neila Younga? ok, ja stawiam na „This Time”. piekny na tyle, ze bylbym go w stanie wyobrazic sobie o reszcie albumu.

by nie bylo – zle nie jest. tyle ze debiut dawal nadzieje na narodziny byc moze najwybitniejszej czarnej piosenkopisarki naszych czasow. „Crossroads” sprowadza bolesnie na ziemie. plus, ze nie w tak bolesny sposob jak „Matters Of The Heart”.

 

najlepszy moment: THIS TIME

ocena: 7/10

Leave a Reply