rageman.pl
Muzyka

Toto

gdzie: Opera Leśna, Sopot

kiedy: 25.06.2019

kto: Toto, ZFG

 

I znów – nie jest tak, że na ten koncert czekałem przebierając nóżkami. Więcej – w kontekście tego koncertu zastanawiałem się, czy byłaby opcja wejścia tylko na jeden (wiadomy) utwór. Koniec końców zobaczyłem cały koncert – i nie żałuję.

Cały koncert, włącznie z dość koszmarnym supportem. Co może być gorsze od Grety Van Fleet, będącej kopią Led Zeppelin? Kopia Grety Van Fleet. Może i jest to nazbyt brutalna ocena, ale to naprawdę była opcja tylko dla osób uzależnionych od takiego brzmienia. Nie chcę się zanadto wyzłośliwiać, ale zastanawiam się, czy ZFG (rozwinięcie skrótu: Zero Fucks Given – uuuu, brutal) miałoby szansę na supportowanie Toto gdyby nie fakt, że w jego składzie grają synowie muzyków Toto?

Zatem przejdźmy do gwiazdy wieczoru. To już totalnie inny poziom. Można nie lubić takiego ejtisowego, radiowego rocka, można uznawać go za wybitnie uncool, ale trzeba docenić profeskę wykonawczą. Mówimy wszak o zespole, którego muzycy swego czasu pojawiali się w roli sidemanów na co drugim albumie. A przynajmniej ten klasyczny skład – bo ze współczesnego wydania zespołu tamte czasy pamięta już tylko niezmordowany Steve Lukather (gitara) i i Steve Porcaro (klawisze) (David Paich, współzałożyciel zespołu, wspomaga zespół już tylko studyjnie). Trzeba jednak też tu wspomnieć o Josephie Williamsie, który może i nie śpiewał na tych najbardziej klasycznych pozycjach w dyskografii zespołu, ale pojawił się w zespole już w latach 80-tych, zatem też zalicza się do „starszaków”.

Ten podział na owych „starszaków” i resztę widać też na scenie, gdzie na przód wysunięci są ci pierwsi. Oni też ciągną całe show – a te rozpoczęło się od mocnego uderzenia, bo już jako drugi wybrzmiał „Hold The Line”. Wprawdzie Opera Leśna jest przystosowana do koncertów siedzących – i tu tez tak było – to na szczęście większość nie była przyspawana do krzesełek i na stojąco bawiła się z zespołem.

Ulubione momenty? O „Hold The Line” wspomnieliśmy, drugi z tych najbardziej klasycznych utworów „Rosanna” otwierał akustyczny set, podczas którego zabrzmiał m.in. „Human Nature” Michaela Jacksona, skomponowany przez Steve’a Porcaro. Zaskoczyła mnie obecność w setliście głównego muzycznego tematu z „Diuny” Lyncha, do której Toto popełnili soundtrack. Wzruszyło wykonanie „While My Guitar Gently Weeps” George’a Harrisona, jak to określił Lukather – jednego z jego największych muzycznych herosów. To miłe, zwłaszcza że liczne popisówy na gitarze Lukathera, których nie mogło zabraknąć na koncercie, jego samego upoważniają do tytułu muzycznego herosa.

No i w końcu zabrzmiał TEN utwór. Usłyszeć na żywo „Africa” w swoje urodziny i umrzeć. I nie przeszkadzało to, że wokalne wykonanie Williamsa odbiegało od oryginału. To był subiektywnie i obiektywnie najpiękniejszy moment wieczoru. Który mógł zamknąć wieczór, choć wrócili jeszcze raz, by wykonać „Home Of The Brave”.

Sympatyczny wieczór dla tych, którzy mają w poważaniu muzyczne trendy.

 

najlepszy moment: AFRICA

ocena: 7,25/10

Leave a Reply