Tori Amos – Under The Pink
rok wydania: 1994
wydawca: EastWest
kontynuujemy.
dwa lata pozniej Tori wydaje „Under The Pink”. album dziwny. poniewaz chod odnosi wiekszy sukces komercyjny od poprzednika, to zdecydowanie jest trudniejszy od niego.
ten paradoks mozna chyba jednak krotko uzasadnic – „Cornflake Girl”. najwiekszy hit nie tylko tego albumu, ale i w jej karierze w ogole. ale zdrady nie ma – choc aranzacja wypasiona, to konstrukcja przebiegla, zbyt trudna by nazwac ja stricte popowa. ale summa sumarum wpada w ucho.
zreszta, na pewno ten album jest roznorodniejszy. wrecz eklektyczny. z jednej strony monumentalny wrecz „yes, anastasia”, z drugiej zgrzytliwy „god”. prawdziwie rockowe pieprzniecie „The Waitress” obok dzwonkowego „Bells for her”. i slodziutki „Past the mission”, gdzie w goscinnie refren razem z Tori wymrucza jej ziomek Trent Reznor z Nine Inch Nails (wszystkie humanistki robia w tym momencie wielkie UAAAU) .
przyznam, ze niespecjalnie czesto wracam do tego albumu. choc dzis, w ramach revivalu, wszedl jak maslo i stad wysoka ocena, to przy pierwszym, drugim i kolejnych kontaktach wydawal sie za trudny. teraz jednakze stwierdzam, ze jest to jak najbardziej godny nastepca „Malych wstrzasow ziemi.
najlepszy moment: CORNFLAKE GIRL
ocena: 7/10