Tool [parabola]
autor: Bartek Koziczyński
O tym, że wśród krajów, w których Tool cieszy się największą popularnością jest Polska, każdy wie. W sumie niby nie powinno to dziwić – przecież polscy słuchacze uwielbiają progresję, uwielbiają to co Kaczkowski promuje, uwielbiamy Yes. Ale żeby od razu pisać o tym książkę?
A jednak podjął się wyzwania polski dziennikarz. Wiadomo, że jeśli ktoś w Polsce pisze książkę o rocku, to najprawdopodobniej jest to ktoś z załogi „Tylko/Teraz Rocka”. Nie inaczej jest w przypadku książki o Toolu. Opisu sukcesów Maynarda i spółki podjął się Bartek Koziczyński.
Być może kiedyś już o tym wspominałem, ale dla mnie Bartek K. to jeden z ulubionych dziennikarzy muzycznych w tym kraju. Lekkość pióra, z jaką koleś generuje artykuły, sprawia że 3/4 polskich kolegów i koleżanek po fachu mogłaby mu buty czyścić. Przy okazji wyjątkowo odpowiada mi jego gust. Może nie oddałbym życia za Red Hot Chili Peppers, ale koleś kuma, ze Melodia i Groove to podstawa. I przy okazji nie boi się np. dać maksymalnej oceny płycie Good Charlotte, doceniając zajebistość melodii na niej zawartych. No który dziennikarz w Polsce (zakładając że posiada jakiś tam gust, wiec Leszczyński odpada) by się na coś takiego odważył?
No dobra, ale koniec słodzenia. Rzecz w tym, ze również i książka o Toolu jest napisana równie zajebiście. I właśnie to stanowi o jej wartości. Bo nie ma co ściemniać, że zatwardziali fani Toola dowiedzą się z niej wielu nowych rzeczy. W tej kwestii najbardziej może przypaść do gustu odnotowanie polskich wątków w historii Toola, jak choćby umiłowanie prac Szukalskiego czy skrzętne odnotowanie szczegółów związanych z występami zespołu w kraju nad Wisłą (a na tamten czas było tych występów trzy). Dowiadujemy się na przykład, że za przewodnika wycieczki zespołu po Warszawie robił sam Glaca ze Sweet Noise, a Jonesowi i spółce najbardziej to się spodobała Praga…
Jeśli ktoś zapoznaje się dopiero z Toolem i chce się dowiedzieć coś o ludziach odpowiedzialnych za dźwięki na „Undertow” czy „Lateralusie”, to nie ma lepszej opcji niż zapoznanie się z dziełem Koziczyńskiego.
najlepszy moment: SZUKALSKI TO TEN PAN, ZAPOZNAJCIE SIĘ
ocena: 7,5/10
