The Rolling Stones – Get Yer Ya-Ya
rok wydania: 1970 (reedycja: 1986)
wydawca: ABKCO Records
siemaniura. na dzisiejszym wykladzie bedziemy kontynuowac watek z zajec niedzielnych pt „Zajebiste koncerty”. zapiszcie dzieci temat: „The Rolling Stones live, ale na plycie”.
pierwsza oficjalna koncertowka kamieni. zarejestrowana tuz przed wydaniem „Let It bleed”, choc juz wydana po ukazaniu sie tegoz albumu. co nie zmienia faktu, ze znaczna czesc tego wydawnictwa koncertowego to wlasnie reprezentacja LIB. drugie tyle stanowia kawalki z „Beggars Banquet”. plus dwie przerobki chucka berryego i singlowe, kapitalne „Jumpin Jack Flash”, ktore calosc rozpoczyna. zespol w wybornej formie, juz bez pograzonego w nalogu briana jones, tylko z mickiem taylorem. publika reaguje entuzjastycznie, a i troche gadek jaggera uwieczniono. no ale trza pamietac, ze to czasu ograniczonego pojemnoscia winyla, wiec… jest Muzyka. co tu sie bedziemy rozpisywac, macie tytuly: „Sympathy For The Devil”, „Street Fighting Man”, „Honky Tonk Woman”, „Midnight Rumbler”, „Live With Me”… i to wszstko w wersjach czasem bardzo roznych od oryginalu.
uwiecznione po raz pierwszy na plycie koncertowe Kamienie byly wydarzeniem. swietne recenzje, dobra sprzedaz. owszem, jest to swietna plytka, ale… zeby od razu jakis absolut? dzis juz nie. po pierwsze, brzmienie sie strasznie zestarzalo. po drugie, choc to zupelnie subiektywny zarzut, selekcja piosenek nie jest jakims oh ah. z jednej strony fajnie ze sa tu tak nieoczywiste kawalki jak „Live WIth Me” czy „Love In Vain”. z drugiej strony no dla mnie koncert Stonesow bez Satysfakcji czy Pomaluj To Czarnuchu to zaden koncert. a trza pamietac, ze wydano to przed „Sticky Fingers” czy „Exile on Main St.”, wiec brak tu wielu kapitalnych numerow. wiec pod wzgledem reertuarowym lepiej wypada np „Live Licks”. z drugiej strony, koncert to atmosfera, a tutaj uwieczniony zostal bajeczny moment. wiec bedzie 8,5, choc ciut na wyrost.
najlepszy moment: SYMPATHY FOR THE DEVIL
ocena: 8,5/10