Live Aid
wydawca: Warner
elo. dzis mam ochote opowiedziec Wam o dvd pewnym. a wlasciwie o koncercie, ktorym na nim zostal zawarty.
otoz 13 lat temu, a dokladnie 13 lipca, odbyl sie duuuuzy koncert, nazwany Live Aid. najpierw jednak byla piosenka „Do They Know It’s Christmas?”, wykonywana przez grono najwiekszych slaw muzycznych. projekt nazwano Band Aid, a chodzilo w nim o to, by zebrac pieniazki dla najbiedniejszych krajow afrykanskich. tak sie glownym organizatorom przedsiewziecia – Bobowi Geldofowi i Midge Ure’owi – spodobala ta inicjatywa, ze postanowili caly koncert zorganizowac w podobnym celu. a wlasciwie dwa koncerty. jeden na wembley w UK, drugi na stadionie JFK w USA. ponad 40 wykonawcow, okolo 16 godzin muzyki. wszyscy w jednej sprawie. na pewno slusznej. natomiast co do samej sensownosci, nie mowiac juz o jego efekcie, przedsiewziecia sa zdania podzielone. ale my tu zajmijmy sie muzyka.
wiadomo, 16 godzin to zajeloby troszke plyt. problem polegal tez na tym, ze geldof ponoc obiecal wystepujacym artystom, ze koncerty nie beda nagrywane, by sprawa nabrala na unikalnosci. wiec transmitowano tylko te koncerty, a i tak nie w calosci. 20 lat pozniej uzbieralo se jakims cudem materialu na jedyne 10 godzin. dobre i to.
my tu jednak bedziemy mowic o wielkim skrocie, jaki dodatkowo ukazal sie w osobnej, jednoplytowej formie. niecala godzina. wiec jest baaaardzo w skrocie. wlasciwie to jest to zlepek 1minutowych fragmentow wystepow i tak nie wszystkich wykonawcow tego wieczoru. w calosci pokazano tylko 5 piosenki. pan organizator z Boomtown Rats i „I Don’t Like Mondays”, U2 i ich „Sunday Bloody Sunday”, Queen z „Radio Ga-Ga”, Paul McCartney wykonujacy beatlesowe „Let It Be” oraz grande finale brytyjskiej czesci eventu, czyli wspolne odspiewanie przez wszystkich „Do They Know It’s Christmas?”. w sumie taka selekcja nie dziwi, bo wystepy Queen i U2 uchodza za najlepsze, jakie przytrafily sie temu przedsiewzieciu. a w przypadku U2 byla to prawdziwa trampolina do slawy. w tej kwestii zreszta Live Aid wzbudza najwiecej kontrowersji – ze chodzilo o promocje kosztem glodujacych. ten no… nie mam zdania. natomiast moznaby powiedziec, ze akurat U2 sie zrehabilitowalo, przez cala pozniejsza kariere nie zapominajac, „dzieki komu” sa slawni i pozostali zespolem walczacym (a wlasciwie to jego frontman).
no dobra, ale jest tu wiele innych fajnych fragmentow. obserwujac calosc nietrudno wyciagnac wniosek, ze w tym czasie rzadzili rockmani i ejtisowe wynalazki. hiphop reprezentuja wlasciwie tylko Run Dmc. metalu tez jak na lekarstwo – widac tylko Judas Priest (wystepowali jeszcze Black Sabbath, ale na dvd ich wystepu nie ma). no ale mi taka sytuacja jak najbardziej nie przeszkadza, wiec jaram sie niemal wszystkim co tu jest zawarte. poza wczesniej wymienionymi: dreszczyk przechodzi przy „Money For Nothing” wykonywanym oczywiscie przez Dire Straits z pomoca Stinga. tego drugiego widzimy takze w police’owatym „Roxanne”. skoro mowa o kolesiach wykonujacych piosenki bylych zespolow – Eric Clapton zachwyca w „Layla”. w kwestii „Rock na Live Aid” warto jeszcze zwrocic uwage na Boba Dylana i The Who.
a popowcy? przede wszystkim: Madonna. w „Holiday”. ah, jaka to byla slodka dziewczyna. jesli kojarzycie i lubicie takie nazwy jak Duran Duran, Spandau Ballet, Ultravox czy Nik Kershaw to dobra informacja – oni wszysycy tu sa, w swoich prawie najlepszych numerach. nie wiedziec czemu na dvd zabraklo miejsca dla Hall & Oates. chamowa!
takie koncerty powinny sie regularnie odbywac. heh.
najlepszy moment: DO THEY KNOW IT’S CHRISTMAS?
ocena: 8,5/10

