The Crusaders – Rural Renewal
wydawca: Verve
no ok, domykamy temat Crusadersow.
jednoczesnie trzymamy sie chronologii – „Rural Renewal” to bezposredni nastepca „Healing The Wounds”. czyli zrobili sobie panowie dosc dluzsza przerwe. i dobrze. raz, ze do skladu powrocil Stix Hooper (Wayne Henderson w miedzyczasie zas zaczal znow poslugiwac sie szyldem Jazz Crusaders, co w efekcie zaowocowalo dwoma funkcjonujacymi wersjami Crusadersow). dwa, ze swiat zdazyl sie tez zorientowac, ze studyjne, cyfrowe dopieszczenie slyszalne na „HTW” wcale nie musi swiadczyc o jakosci Muzyki, ba – moze byc z nia na bakier.
czyli co? znow naprawde przyjemne brzmienie, groove blizszy temu slyszalnemu na „Street Life” – choc calosc jest jednak blizsza czystego jazzu niz dzielo z ’79. choc to tez dosc okolicznosciowa, klimatyczna plyta. z miasta przenosimy sie na peryferie, takie jak widac na okladce. sielankowy sound.
niemniej, tu juz uprzedze, jest tylko troche lepiej niz na „Healing…”. choc zaczyna sie niezle – w otwierajacym calosc tracku tytulowym na gitarze akustycznej wspomaga zespol nie kto inny jak Eric Clapton. co wiecej, gosci on takze w nastepnym „Creepin'”, tym razem jednak zamieniajac akustyczna na elektryka.
najciekawiej dzieje sie w srodku plyty. „A Healing Coming On” z wokalnym udzialem niejakiego Donnie McClurkina to, jak moze sugerowac tytul, elegijna, gospelowa piesn. bardziej nastrojowo, wrecz kolysankowo robi sie w „Sing The Song” (takze zaspiewanym przez McClurkina). wysoki poziom trzymaja dwa nastepujace po sobie instrumentale, „Shotgun House Groove” i „The Territory”. popisowkowo, ale jednak z zarem, niebanalnie. lubie to!
dobra dzieciaki, i na tym konczymy blogowanie w tym miesiacu. pojutrze wylot do Portugalii, comeback w maju, wiec Wesolego Alleluja, Smingusa i Majowkusa. elo!
najlepszy moment: THE TERRITORY
ocena: 7/10
