Soulfly – Tribe
wydawca: Roadrunner
wczoraj stwierdzilem ze Messi to nie pilkarz, to jebany robot. i chociaz nie kibicowalem zanadto zadnej ze stron w finale Ligi Mistrzow, to slusznie sie stalo, ze Barca wygrala. piknie grali.
no ale wracamy do naszych muzycznych rozterek. zostajemy przy gitarowym graniu, chociaz w zmodyfikowanej formie.
lubicie remixy? ja baudzo. i nie rozumiem ludzi, ktorzy odrzucaja remixy, jarajac sie jednoczesnie coverami. przeciez remix to tez interpretacja cudzego uworu, tylko ze z uzyciem elektroniki (c tez nie jest regula). oczywiscie duzo jest chujowych remixow, ale przeto podobnie ma sie sprawa z kowerami. a czasem potrafia wyjsc cudenka nawet przebijajace oryginaly, jak np „Heartbeats” The Knife w remixie Rex The Dog.
sa tez tacy, ktorzy wrecz z zalozenia odrzucaja remixy kawalkow metalowych. i chociaz to dla mnie kolejny przejaw metalowego ignoranctwa, to prawda jest, ze mega ciezko zrobic (dobry) remix metalowego, czy nawet gitarowego kawalka. gdzie mnostwo zonglowania dynamika, tempem, klimatem w obrebie jednego kawalka. posrednio sam tego doswiadczylem, bawiac sie tyle lat w rockowego didzeja. abstrahujac od tego, ze rockfani nie lubia jak im sie modyfikuje ulubione kawalki, to czasem nawet uzycie crossfadera bylo ryzykowne.
dlatego tym wiekszy szacun mam dla tych, ktorzy podejmia sie remixu gitarowego tracka. zwlaszcza jak zrobia to dobrze. czy tak sie stalo w przypadku prob podjetych na singlu „Tribe”? 3 remixy, z czego dwa kawalka „Tribe” i jedna interpretacja „Quilombo”. za remixy odpowiedzialne sa takie persony jak Roy Mayorga, The Rootsman i Josh Abraham. czyli perkusista Soulflaja, zawodowy dj i remixer oraz producent. i najlepsza robote wykonal wlasnie zawodowiec. bo tylko w przypadku „Quilombo (Zumbi Dub Mix)” wyszla nowa jakosc, cos co moze funkcjonowac niejako na wlasnych prawach, w oderwaniu od oryginalu. inna sprawa, ze Quilombo to znacznie bardziej nadajacy sie do remixowania kawalek niz Tribe. mocno rytmiczny w oryginale, dzieki dodaniu dodatkowych partii Mayorgi wyszedl killer, ktorzy moglby zagoscic na parkiecie co bardziej pojebanych imprezowni. w przypadku pozostalych dwoch remixow to jest takie bardziej macenie, zabawa w remix, bez wiekszego celu. nie slucha sie tego zle, ale nikt przy zdrowych zmyslach nie postawi tego na rowni z oryginalem.
lubie single. mysle ze czasem jakies opiszemy jeszcze.
najlepszy moment: QUILOMBO (ZUMBI DUB MIX)
ocena: 6,5/10
