Roscoe Dash – Demolition 2020
wydawca: DIY
Wracamy do rapsów.
Roscoe Dash to kolejny z młodych hiphopowych wilków (rocznik ’90), który zdążył już namieszać na tyle, by prestiżowy rap magazyn „XXL” umieścił go w swoim prestiżowych rankingu „Top 10 Freshmen” na rok 2012 (zresztą wraz z m.in. Machine Gun Kelly’m oraz French Montaną). Cóż, dopiero wgłębiam się w mikstejpową dyskografię koleżki, zaczynając od początku. Ale w roku 2010 szału jeszcze nie było. Chłopak nie miał litości, wykładając trapowymi bitami calusieńką powierzchnię płyty CD (80 minut bez kilku sekund). Przy czym przez większą część wydawnictwa podkłady składają si praktycznie z samych tych oklepanych trapowych postukiwań. Masakra. Dopiero w dolnej partii tracklisty coś stara się wykiełkować na tym jałowym gruncie – melodyjny sampel flecików („Shawty Put It On My”), bardziej chwytliwe niż, jak wcześniej, żenujące refreny („Down”), a nawet jakaś zupełnie nowa jakość („Toot It & Boot It” z fajną sekcją rytmiczną, na którą składają się wyraźny bas i pstrykanie palcami – szkoda tylko że to podkład podwędzony YG). Generalnie jednak – materiał ciężki do przełknięcia. Z chęcią poznałbym osobę, która szczerze jara się takimi brzmieniami.
najlepszy moment: TOOT IT & BOOT IT
ocena: 6/10
