Pustki – Do Mi No
wydawca: Polskie Radio
okej, czas na polska muzyke.
nie za dobrze wspominam moj pierwszy kontakt z zespolem Pustki. bylo to jakies 6 lat temu, koncert w Zaku. wpierw myslalem ze jest super, bo alternatywnie tak i w ogole. potem przyszlo opamietanie i uznalem, ze to jednak strasznie nudny wystep i jeszcze nudniejsza muzyka. taka alternatywa dla alternatywy. nam sie nasza muzyka podoba a jak ktos inny jej nie trawi to tym lepiej.
ale przyszledl rok panski 2006 i kolejna plyta „Do Mi No”. tytul bardziej banalny niz wyszukany. albo inaczej – raczej prosty, wrecz dziecieco pozytywny niz dwuznaczny, „poetycki”. o, i ten drugi trop bardziej oddaje to, co muzycznie sie dzieje na tej plycie.
bo ta plyta jest przede wszystkim mega pozytywna. dorzucilbym nawet takie epitety jak serdeczna czy, ekhm, ciepla. uzyjmy wreszcie tego nieslusznie shanbionego slowa – popowa.
najpozytywniejsza zmiana w Pustkach zaszla w sferze wokalnej. nie mam nic do wokalu Jana Pietki (dla ktorego niestety to byla ostatnia plyta nagrana z zespolem), ale fakt faktem, ze barwa jego traci Lechem Janerka az zanadto. okazalo sie jednak, ze wystarczy ten jego glos wpakowac w wieloglosy, harmonie i inne pomyslowe bajery i juz po problemie. co ciekawe, ani grajaca na klawiszach Basia Wronska, ani wspolzalozyciel zespolu Radek Lukasiewicz rowniez nie dysponuja specjalnie intrygujacymi glosami. a jednak wspolpraca wokalna calej tej trojki to jedna z fajniejszych rzeczy, jaka mozna bylo uslyszec w polskiej alternatywce ostatnich lat. ok, porownanie do The Beatles traciloby profanacja, niemniej mega-szacun.
szkoda, ze za pomyslowa aranzacja wokali nie poszla rownie pomyslowa praca instrumentow. gdzies tam handclapsy smigaja, tu pojawi sie trabeczka, na calej rozciaglosci plyty rzadza przepysznie oldskulowe klawisze, ale np do aranzacyjnego szalenstwa The Car Is On Fire to jednak nie ma porownania. a ze juz dawno przestalem traktowac rockowe badz alt brzmienie jako z zalozenia lepsze niz stricte popowe, to w tym kontekscie trudno uznac „Do Mi No” za „obeiktywnie” lepsza od np produkcji Moniki Brodki czy nawet Ani Wyszkoni. co gorsza, Pustki niespecjalnie tu zadbaly o zroznicowanie klimatu. chyba tylko tracki po brzegach plyty, czyli dynamiczniejsze dwie pierwsze piosenki i nietypowa koncowka plyty sie jakos wyrozniaja. autentycznie wsciekly „Staraj sie” to zreszta taki mini hajlajcik plyty.
w zwiazku z powyzszym najwieksza wartoscia albumu sa tu melodie. pare wyraznie sympatyczniejszych da sie tu wyroznic. przede wszystkim „Slabosc Chwilowa” z kapitalnym refrenem i troche irytujacymi, acz wspolgrajacymi z trescia tekstu zwrotkami (swoja droga, to niespecjallnie tez przekonuja teksty, choc na to przymykam oko). daja rade takze tracace klaszczacym Rubikiem „Telefon do przyjaciela” i akustyczny „Tonie Wszystko”. ewidentnych przebojow, wywolujacych swa zajebistiscia dreszcze moze tu nie ma, ale i tak jest mocno przyzwoicie.
Pustki ostatnimi czasy na wznoszacej fali. i dobrze, zasluzyli na to. chocby ta plyta.
najlepszy moment: SŁABOŚĆ CHWILOWA
ocena: 7,5/10
