Pusha T – Fear Of God
wydawca: GOOD Music
swiezutkich mixtape’ow ciag dalszy.
doslownie pare dni temu swojego 'tejpa wrzucil na net Pusha T. wnikac w postac samego autora nie bedziemy, ciekawszym tematem bylaby grupa z ktorej sie wywodzi, czyli Clipse- ale na to, wierze, bedzie jeszcze czas. mozna by jeszcze poruszyc temat wydawcy, czyli GOOD Music nalezacym do Kanye West’a, ale o tym burolu pisac nie zamierzam hueh.
a skoro o Wescie mowa – oczywiscie on tez gosci na „Fear Of God”. i, przypadek?, „Touch It” jest najslabszym tu kawalkiem. nawet nie wiem, czy wypada tu uzyc takiego terminu – to bardziej wprawka (nieudana) dwoch upalonych kolesi do stworzenia czegos konkretniejszego. w ogole to wlasnie numery z featuringami najbardziej rozczarowuja. klapa (moim zdaniem, choc statystyki na lascie sugeruja co innego) jest takze „Raid” na podkladzie The Neptunes i z udzialem samego 50 centa. slychac niestety, ze Pharrell wyciagnal dla Terrence’a jakis gleboko schowany odrzut, dla ktorego nie mogl znalezc konkretnego nabywcy. lubie refreny, ale jak jeszcze raz uslysze takie fajansiarskie refreny jak w „Feeling Myself” to zaczne zabijac, 4real. najlepiej wypada podniosly „I Still Wanna” z Rick Rossem, ale zeby szalenstwo to raczej nie….
o lepiej wypadaja freestajle, od ktorych tu az gesto. Pusha T potwierdza, ze pod tym wzgledem jest pierwszoligowcem… ale to akurat nie jest kategoria nagrywek, ktora moglbym repeatowac w nieskonczonosc, poza wyjatkami potwierdzajacymi regule.o ile oczywiscie nie jest to osadzone na jakims rozjebujacym bicie. tu niestety tego nie uswiadczymy.
czyli wychodzi na to, ze ponad polowa plyty wypada cokolwiek srednio. szkoda, bo dla odmiany otwierajacy stawke „My God” jest absolutnie genialny, mozliwe ze najlepszy maintream rap jaki uslysze w tym roku. i dla samego tego kawalka warto sciagnac ten mixtape. ktory jako calosc wypada znacznie lepiej niz suma jego skladowych. ale i tak chyba lepiej poczekac na legala, czy to solowego czy z Malice’m.
najlepszy moment: MY GOD
ocena: 6,5/10
