rageman.pl
Film

Pora umierać

rok: 2007

reżyseria: Dorota Kędzierzawska

 

Wiem, że w temacie Davida Lyncha jestem mało obiektywny, ale nie będę ukrywał, że wg mnie to właśnie on popełnił wzorcowy, najpiękniejszy film o starości. Co nie zmienia faktu, że jest wiele – choć też nie aż tyle jak można by oczekiwać – wspaniałych filmów o ostatnim stadium życia. Jeden z nich został nakręcony w Polsce.

Można by rzec, że historia opowiedziana w „Pora umierać” jest jeszcze prostsza niż w, nomen omen, „Prostej Historii”. To właściwie monodram, którego główną bohaterką jest Aniela, grana fe-no-me-nal-nie przez Danutę Szaflarską. Jej jedynymi towarzyszami są pies oraz, w mniej dosłownym sensie, okazały (choć mający czasy świetności dawno za sobą) dom w którym zamieszkuje. Bynajmniej jednak nie sprawia wrażenia osoby przygniecionej samotnością i lękiem przed Rzeczami Ostatecznymi. Wręcz przeciwnie – bije od niej pogoda ducha, a rozmowy z sobą samą i swoim psim kompanem aż skrzą się od humoru, nierzadko mocno ciętego. Najkrócej rzecz ujmując – Aniela odbiega od polskiego, radiomaryjnego stereotypu starszej pani tak mocno jak tylko się da. Najmocniej to widać w (rzadkich) momentach kiedy odwiedza ją syn (Krzysztof Globisz) z rodziną – zamiast bezwarunkowego odruchu robienia kanapeczek dla wnusi jest mocno gorzka konstatacja nad właściwie nieobecną relacją. By dopełnić obrazu wspomnijmy jeszcze o sąsiedzie polującym na dom Anieli – a właściwie na grunt pod nim – oraz sąsiadującym z willą przedszkolu, którego wychowankowie regularnie wchodzą w interakcję z Anielą i jej włościami.

Przesadą byłoby określić fabułę filmu Kędzierzawskiej mianem pretekstowej, faktem jednak jest że „Pora umierać” stoi kreacją Danuty Szaflarskiej, widocznej w niemal każdej sekundzie filmu. To zarazem hołd, laurka i ukoronowanie dla aktorki, jej kariery i jej talentu. Można sypać tu komplementami jak z rękawa – o gracji, o inteligencji, o cieple, w tym wszystkim jednak Aniela jest bardzo ludzka. Oczywiście można się spierać do jakiego stopnia rodzice odpowiadają za swoje potomstwo – to jakimi są ludźmi w dorosłym życiu oraz jak wychowują własne dzieci. Patrząc jednak na relacje Anieli z synem oraz wnuczką trudno nie uznać, że sporo winy leży także po jej stronie.

O ile fabularnie można znaleźć jakieś punkty styczności z „Prostą historią”, tak formalnie „Pora umierać” przemawia w pełni własnym, pięknym zresztą językiem, na który głównie to składają się muzyka Włodzimierza Pawlika oraz czarno-białe zdjęcia Artura Reinharta. Nie ma tu sielankowości, kolorów i skrzypiec, jest za to coś, co z braku lepszego określenia nazwałbym „poetyckim minimalizmem”. I mnie on przekonuje, aczkolwiek rozumiem czemu niektórzy zarzucają filmowi za dużą dawkę ckliwości.

Mam wrażenie że wielbiciele autorskiego kina w Polsce mają o wiele krótszą pamięć niż globalni odbiorcy tego typu dzieł i polskie filmy z początku XXI wieku, zamiast cieszyć się należnym szacunkiem czy wręcz kultem, popadają w niebyt, kurząc się w koszykach z DVD za 5 zł. A dla takiej Doroty Kędzierzawskiej to był artystycznie wyjątkowo udany okres – co potwierdza (omawiany lata temu na tym blogu) „Jestem”, a tym bardziej „Pora umierać”. Jeśli traficie na ten film gdzieś – nie przegapcie go.

 

najlepszy moment: DANUTA SZAFLARSKA

ocena: 8,25/10

Leave a Reply