Pat Metheny & Lyle Mays – As Falls Wichita, So Falls Wichita Falls
rok wydania: 1981
wydawca: ECM
jazzmani to chyba najplodniejszy gatunek jesli chodzi o muzykow, bedacy w stanie wypluwac kilka plyt rocznie. nie inaczej jest z methenym. oszczedze Wam omawiania Kazdej jego plyty. zreszta nie wszystkie mam na plytach i na dysku, heh.
w ’81 Pat nagral plyte ze swoim najczestszym kolaborantem, klawiszowcem Lyle Maysem. Pat Metheny Group istnial, wiec do czego byla im potrzebna ta plyta? ano zacznijmy od tego, ze tak na dobra sprawe to jest plyta Maysa. to jego gre, czy to na syntezatorach, organach czy pianinie, slychac na calej szerokosci i dlugosci plyty. i chociaz Pat wyjatkowo tez obsluguje tu bass, to wlasciwie przez pierwsza polowe plyty, jakim jest 20minutowy utwor tytulowy, nie slychac go prawie wcale. juz bardziej slyszalny jest wklad brazylijczyka nany vasconcelos, obslugujacego wszelkie rytmiczne gadzety, a takze zapodajacy wokal. nie wiem, moze lyle to lojalny ziom i chcial w ten sposob docenic jakikolwiek wklad kumpla w jego plyte. ale dla mnie to bardziej traci nikczemnym zabiegiem marketingowym.
dobra, zostawmy te dywagacje, przejdzmy do muzyki. jak wspomnielismy, calosc rozpoczyna kolos o takim samym, dziwacznym tytule, co plyta. i mniej zorientowani w stylu Maysa po odsluchu pierwszych minut mogliby pomyslec, ze przez przypadek wlaczyli plyte Jean Michel Jarre. okej, przesadzilem. ale naprawde rownie temu blisko do jazzu, co do new age’owych wynalazkow. ta bateria syntezatorow… mega oldskul, choc sklamalbym mowiac, ze nie urzekajacy. bardziej wspolczesne rzeczy dzieja sie pozniej. choc wciaz nie jest to specjalnie bliskie temu, co gra PMG. a jesli juz, to jest to Pat Metheny Group w najlagodniejszej formie.e asy-listeningowe plasniecia gitary w „Ozark”, akustyczna-gitara-driven „It’s For You”, najbardziej wokalny „Estupenda Ganca”… najladniejszy w tym zestawie jest dla mnie „September Fifteeenth”. ultraliryczne cudo dedykowane Billowi Evansowi.
sympatyczna bardzo plytka. choc mowienie o wydarzeniu artystycznym byloby chyba jednak przegieciem.
najlepszy moment: SEPTEMBER FIFTEENTH (DEDICATED TO BILL EVANS)
ocena: 7/10