Pat Metheny Group – Still Life (Talking)
rok wydania: 1987
wydawca: Metheny Group Productions
kurcze, Metheny to ziom jednak.
a tak powaznie. niby ta plyta jest jeszcze (wiem, naduzywam tego slowa) przyjemniejsza od „First Circle”. ba, zwazywszy na to, ze to pierwsza plyta nagrana pod egida znacznie wiekszego od ECM Geffena, moznaby posadzic Pata wrecz o sprzedanie sie. ale jesli koles w swej kategorii gra jak prawie nikt inny, to naprawde troche glupio sie czepiac.
rowniez zmiany personalne troche wplynely na wydzwiek calosci. Pedro Aznara wymieniono na trzech wokalistow, w tym niezyjacego juz Marka Ledforda. co wyniklo z tej zmiany? jeszcze wieksze „rozspiewanie” calosci. a takze jeszcze wieksza dawka brazylijskiego feelingu (pierwszy lepszy przyklad: „So May It Secretly Begin”). cos za cos – mniej tu rockowego uderzenia Paula Wertico, choc wciaz slychac ze mamy do czynienia z geniuszem. ot, srodek ciezkosci przesunal sie na bardziej plemienne granie („Third Wind”, okolo 5 minuty – OMFG).
przede wszystkim jednak – jest tu pare klasycznych juz Piosenek Metheny’ego. jak otwierajacy calosc „Minuano (Six Eight)” – absolutny TOP5 jesli chodzi o kompozycje Pata. niby te wokalizy dobrze znamy, ale tutaj jak nigdy wczesniej trafiaja w samo sedno. za hiciora robi tez „Last Train Home”, rzeczywiscie w warstwie dzwiekowej bardzo wieczorno-pociagowy. kapitalna rytmiczna robota. swietnie tez konczy sie ta plyta, kiedy to ambientowy, wyjety z brazylijskiej dzungli by night „Distance” plynnie przechodzi w liryczny „In Her Family”.
troche nierowna to plyta, niemniej bardzo przyzwoita. i niestety, tylko tyle. don’t get me wrong – to swietny muzyk i prosze mi tu nie stawiac znaku rownosci miedzy plytami Pata a Deicide’a, sugerujac sie tozsamymi ocenami ich wydawnictw. niebo i ziemia, tyle powiem jesli chodzi o roznice. rzecz w tym jednak, ze pana Pata stac na wiecej, co udowadnia na koncertach, a takze plytami typu „Bright Size Life”. brakuje mi tu jakiegos pieprzniecia przesteru, sekundowej sciany dzwieku, sampla z filmu porno. nie wiem, jakiegos zaskoczenia. paradoks, ale byc moze to formula Pat Metheny Group go ogranicza?
najlepszy moment: MINUANO (SIX EIGHT)
ocena: 7/10