rageman.pl
Muzyka

Nowa Energia. Reinkarnacja

prok wydania: 2003

wydawna: Nu Energy

 

no dobra, juz ostatni raz…

wydawcy „Nowej Energii” poszli za ciosem (?) i postanowili sprobowac zaszczepic numetalem polski narod po raz trzeci. za wiele sie nie zmienilo – znow Robert Kilen sprawuje piecze nad caloscia, znow mozemy sie podelektowac zupelnie z dupy i niepotrzebnym komiksem (ze niby komiksy, tak jak nu metal, kierowane sa do wyrosnietych dzieci?), znow kapele dostaja po dwa numery na zagospodorowanie pojemnosci CD (za wyjatkiem Homicide, ktory prezentuje tu trzy tracki). no i znowu calosc utwierdza w przekonaniu, ze przy takiej reprezentacji nu metal po polsku nie mial szans na zawojowanie samej polski, nie mowiac juz o reszcie swiata.

zaczynaja calosc nasi starzy znajomi z Wrinkled Fred. ale coz to za znajomy tytul. „La Isla Bonita”? ohoho, wreszcie bedzie melodia przynajmniej! no niestety, znow sie okazuje, ze jesli chcesz spierdolic najlepsza nawet kompozycje, daj ja do scoverowania numetalowcom. ja rozumiem odwage i innowacje, ale tego nie da sie sluchac! jedyny plus taki, ze w pewnym momencie slychac solowke. czyli te numetalowe pojekiwania na gitarze wynikaja nie tylko z braku umiejetnosci wydobywania bardziej konkretnych dzwiekow, ale i z braku checi.

troche niewygodnie mi jest pisac o nastepnym w kolejnosci El-Vehiculo. ale fakt jest taki, ze dosc latwo wziac „The Game” za odrzut z sesji wczesnego Incubusa. wokal, skrecze, polamany rytm… troche lepiej pod tym wzgledem jest w „Satan Claus”, tyle ze tu juz zupelnie kompozycja lezy. coz, z ostatniej rozmowy z Kuba (perkusja) wywnioskowalem, ze E-V to juz raczej zamkniety temat. troche szkoda, ale moze tez i dobrze. jeden Incubus w zupelnosci wystarczy, szkoda by jednak dosc niezli instrumentalisci znizali sie do poziomu xerobojow.

o Blow Jobie pisalismy wczoraj. od tego czasu panowie postanowili do swojego grania inkorporowac melodie. czy im to wyszlo? hmmmm.

nastepny w kolejnosci jest jedynym powodem, by miec jakies powazniejsze podejscie do tego wydawnictwa. nie aby rodzynek w zakalcu, ale naprawde panowie mnie zaskoczyli. syntetyczny, a i calkiem sympatyczny sound, rammsteinowy troche wokal (chociaz calosc nie ma nic z industrialu), zostaje w glowie na dluzej niz trwa piosenka!

o Homicide to nawet nie wiem co myslec. jest to tak kuriozalne, ze az podchodzi w pewnym momencie pod guilty pleasure. no bo wezmy pierwszy z trzech trackow „Oko”. wydarcie w refrenie to oczywizm, spoglosowane gitary pokazuja, ze panowie wyciagneli wnioski z sukcesu „Youth Of The Nation” (zreszta w reckach padaly porownania zespolu do P.O.D.), ale te emo rapy w zwrotkach… o moj Boze, toc to REINKARNACJA Jeden Osiem L! chociaz nie, Homicide zaczeli grac wczesniej… zaraz, wokalista nazywa sie Lukasz, zupelnie jak kolo rapujacy w „Jak Zapomniec” – moze to ten sam? by bylo jeszcze smieszniej, w „Lie” panowie porzucaja fascynacje hiphopolo na rzecz Tool’owania. i moze nie byloby to AZ TAK ZLE gdyby nie to, ze Lukasz zdecydowanie powinien jednak pocwiczyc jeszcze angielski. o zamykajacym plyte Shaft ciezko cokolwiek napisac – chyba tez jakis nu metal, ale nie chce mi sie przebijac przez wyjatkowo parszywa produkcje.

a nie, jednak jest tu pewna nowosc w stosunku do poprzednich czesci serii. teledyski! zobaczmy: Ametria to niemalze esensjonalny polski numetal, „Zazdroś(ć)” tego dobrym potwierdzeniem – tak dzwiekowo, jak i wizualnie. sztama zarowno z ziomkami, jak i metalowa bracia, grafiiti, gitary, o, oslawione imprezy czwartkowe w Parku tu chyba widac? Orbita Wiru, wciaz walczaca na froncie polskiej branzy muzycznej, w „Hard To Believe” pokazuje, ze obca im obojetnosc na krzywdy tego swiata. po obejrzeniu klipu do znanego nam juz „Czasu” Dive 3D wnioski mam dwa. raz: to jednak calkiem niezly numer jak na polski numetal, wpada jednak w ucho. dwa: stylistka zrobila wokalistce bardzo duza krzywde, z czystej sympatii dla ladnych kobiet mam nadzieje, ze zerwaly wspolprace po tym klipie. no i jeszcze jest teledysk do „Kolorow” Bredikal. najbiedniejszy z calej czworki, ale, jak juz wspomnialem, dzwieki same sie bronia.

okej, powyzywalem sie. sorry jesli kogos za bardzo urazilem, obiecuje ze od jutra wracamy do plyt na 7,5/10.

 

najlepszy moment: BREDIKAL – KOLORY

ocena: 6/10

Leave a Reply