rageman.pl
Film

Miasteczko Twin Peaks – Sezon 1

rok: 1990

rezyseria: David Lynch & inni

 

dawno tu nie bylo o dzielach z krainy filmowej. no ale mowimy tu o pozycji wyjatkowej.

wreszcie na polskim rynku, po 20 latach i, drobnostka, 8 latach od czasu pojawienia sie w innych krajach Regionu 2 (amerykanie dostapili laski juz nawet w 2001). jak to mozliwe ze wszystkie, nawet najbardziej debilne seriale trafiaja u nas na dvd niemal z marszu, od razu po zejsciu z anteny, a na „Twin Peaks” trzeba bylo czekac tyle lat? dziwi to tym bardziej, ze przeciez mnostwo u nas maniakow Lyncha, nikt nawet nie pomyslal ze moznaby koniunkturalnie wykorzystac fakt krecenia u nas „Inland Empire” i przyjazn Lyncha z Lodzia i reszta kraju. coz… nie od dzis wiadomo, ze generalnie w Polsce sie nie mysli.

niewazne, cieszmy sie tym co mamy. cieszmy sie? Bozesz Ty Moj, przeciez mowimy tu o Twin Peaks. najwspanialszym serialu wszechczasow, WORD. kazdy kto mnie troche lepiej zna wie, ze mam, ekhm, nie do konca normalny stosunek do tego dziela. powiedziec, ze go ubostwiam – to nic nie powiedziec. powiedziec, ze jest to jedno z tych dziel, ktore moge ogladac w nieskonczonosc (a w praktyce – tak raz na rok, od pierwszego do ostatniego odcinka) – to nic nie powiedziec. powiedziec, ze moje relacje z Twin Peaks sa wrecz psychofanowskie lekko i sprowadzaja sie do tego, ze miasteczko to jest moim „prywatnym Idaho””, moja Mekka, a bohaterow serialu traktuje juz jak moich przyjaciol – to nic nie powiedziec. mam nadzieje, ze po smierci trafie do Bialej Chaty zamiast do Nieba (moze to to samo?). choc zdaje sobie sprawe, ze najpierw czeka mnie proba w Czarnej Chacie…

warto jednak podkreslic, ze wsrod wszystkich superlatyw jakimi obsypuje ten serial jednej rzeczy powiedziec o nim nie mozna – „Twin Peaks” nie jest idealne. zreszta, come on – NIE MA fizycznej mozliwosci, by w dziele liczacym lacznie 45 minut razy 28 odcinkow (plus poltoragodzinny pilot i tyle tez trwajacy odcinek nr 9) kazda minuta byla perfekcyjna, kazdy watek, kazda postac. nie trzeba byc wielkim znawca TP by dostrzec, ze zwlaszcza w sezonie drugim zdazalo sie sporo slabszych rzeczy – ba, wrecz pomylek. nigdy nie polubie juz postaci Nadine, sceny milosne z udzialem Jamesa Hurley’a („Oh, James!”) to straszny kicz, podobnie jak watek wzietego z sierocinca Nicka. zwlaszcza ten ostatni motyw sprowadzal serial „na ziemie”, rownal go w szeregu z innymi serialami. ale dostrzeganie wad, bledow paradoksalnie odbieram jako swiadectwo rozwoju mej, ekhm, Milosci do Twin Peaks. w koncu kocha sie nie za cos, a pomimo czegos, tak?

omawiamy dzis jednak tylko Sezon 1, a ten jest znacznie blizszy perfekcji niz Sezon 2. swoja droga zawsze zastanawial mnie ten podzial. ktory z dzisiejszej perspektywy jest wrecz bezsensowny. bo ani nie jest on spojny, ani tez uzasadniony stricte matematycznie – pierwszy sezon ma odcinkow 7 (plus pilot), podczas gdy drugi ma ich 23. o wiele logiczniejsze byloby, gdyby podzial mial miejsce w momencie „oficjalnego” odkrycia mordercy Laury Palmer – zwlaszcza ze mialo to miejsce w odcinku 17, wiec prawie w polowie calej rozciaglosci serialu. biada tym natomiast, ktorzy obejrza Sezon 1 i nie maja w zanadrzu jego nastepcy – w odcinku osmym tyle sie dzieje, tyle watkow zostaje bez rozstrzygniecai, ze *nie ma* innej mozliwosci niz natychmiastowe dorwanie sie do odcinka 9 – inne rozwiazanie grozi utrata zmyslow.

wielkie dziela maja to do siebie, ze przy kazdym ich odbiorze mozna odkryc cos nowego. i coz, tak bylo i tym razem. na roznych plaszczyznach. zacznijmy od technicznego, przy okazji omawiajac to konkretne wydanie na dvd. polski dystrybutor dal plame – zero dodatkow (co dziwi, bo Region 1 takie dodatki dostal), na dodatek tlumaczenie polskie wybitnie beznadziejne (widac ze w przeciwienstwie do napisow ktore mozna znalezc w sieci tlumaczniem na dvd zajmowal sie laik w temacie TP). ale na szczescie nie ingerowal w jakosc samego obrazu. a co dvd to jednak nie zripowane odcinki krazace po sieci czy Vhs’y z odcinkami z czasow, gdy „Twin Peaks” pokazywal Polsat. malo tego ze dzwiek zyleta – sa tu dzwieki ktorych nigdy wczesniej nie slyszalem! pewnie, zadne to znaczace odkrycie, ale jednak. no i mam nieodparte wrazenie, ze pod wzgledem nasycenia kolorow w obrazie Pilot „zrownal sie” z tym, co widac bylo w pozniejszych odcinkach (kolorystyka Pilota jest „matowa”, pozniej znacznie wiecej czerwieni sie pojawilo).

jesli zas chodzi o odkrycia czysto merytoryczne… wiecie, jesli mowi sie o nietypowosci „Twin Peaks” na tle innych seriali, to powoluje sie glownie na motywy metafizyczne, magiczne, wrecz kosmiczne. czesto sie zapomina, ze Twin Peaks reprezentowal nowa jakosc takze na plaszczyznie humoru w nim serwowanego – ba, czesto sie zapomina, ze TP to takze humor. a juz pierwsze sceny pilota pokazuja, ze wraz z Twin Peaks przyszlo nowe. taka na przyklad scena: Ben Horne siedzi z Lelandem Palmerem w salonie tego pierwszego. ten drugi za niedlugo sie dowie o smierci corki, na razie jednak kombinuja co zrobic by namowic inwestorow z Norwegii do podpisania z nimi kontraktu. Leland siedzi, Horne krazy wokol kominka. powazne biznesowe gadki, nagle ten drugi pochyla sie nad kominkiem, zamaszyste charkniecie i z impetem spluwa do kominka. trudno powiedziec czy slina, czy cos znacznie gorszego, czy tez fragment cygara, ktore Horne nieustannie pali. mala, obrzydliwa scenka, ale jakze genialna! widzicie, w zrozumieniu innowacyjnosci „TP” trzeba jednak tez znac troche kontekst. a kontekst to lata 80te (no, przelom z dekada nastepna), „Bonanza”, „Dynastia” i mnostwo innych, wygladzonych, grzecznychm jednowymiarowych seriali. taka obrzydliwa scenka predzej moglaby sie znalezc w „Swiecie wg Bundych”. a tu nagle mamy serial reklamowany jako kryminal, gdzie pojawia sie magia, ale i humor absurdalny, surrealistyczny, hm – kosmiczny? a jak twierdza anegdoty dotyczace realizacji serialu – czesto i spontaniczny. zreszta takich scen jest mnostwo – jak chocby rozmowa Coopera w kostnicy (-„Przepraszam, moglby nas pan zostawic samych?” – „Jim”) czy konfrontacja Coopera z lama w przychodni wtereynaryjnej. to, moim zdaniem, takze istotna skladowa wielkosci Twin Peaks.

dobra, moglbym pisac jeszcze tak godzinami. ale wy przeciez juz znacie Twin Peaks doskonale. prawda?

 

najlepszy moment: sceny z Horne’m nie znalazlem, wiec…

ocena: 10/10

Leave a Reply