rageman.pl
Muzyka

Maciej Maleńczuk – Psychodancing Vol. 2

okl_okl_19486rok wydania: 2009

wydawca: Warner Music

 

Zacząłem wczorajszą notkę poważnym zwierzeniem, dzisiaj też takowego sobie nie odmówię. Zakładam jednak, że Wy, zaglądający na tego bloga co jest równoznaczne z posiadaniem arcydobrego gustu muzycznego, także alergicznie reagujecie na te Opola i Sopoty odbywające się w ostatnich tygodniach. Serio, ja nie mogę tego oglądać, chcę rzucić się z siekierą na telewizor, choć zdaję sobie sprawę, że efekt będzie ten sam co w przypadku rzucenia się z motyką na słońce. Nawet w PZPN beton się wykruszył, a w Opolu wciąż grają tę samą melodię. Nie cierpię tej estetyki, nie cierpię (z wyjątkami, które z dystansem traktują występy na tym evencie, jak Acid Drinkers czy Tede) występujących tam wykonawców. Dla mnie gatunek zwany „polish festival” nie istnieje.

O transferze Maleńczuka do Opolsko-sopockiej drużyny, wymuszonym przez niego bardziej niż przejście Lewandowskiego do Bayernu, pisałem przy okazji recenzji „Psychodancingu” sprzed pół roku. Płyta, jak można było się spodziewać, podbiła serca polskich wielbicieli muzycznej konfekcji, kwestią czasu było więc wydanie następcy. Takowy ujrzał światło dzienne już w roku następnym, odnosząc porównywalny sukces.

Umówmy się – dla każdego fana Maleńczuka z lat 90-tych jest to płyta ideologicznie zła. Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że w tym (nie)szaleństwie jest metoda. I co ważne, brzmiąca odrobinę lepiej niż na „jedynce”. Choć mogę się mylić – nikt mnie nie zmusi do słuchania byłego lidera Homo Twist w takim wydaniu częściej niż raz na rok… W każdym bądź razie należy odnotować dwie istotne różnice. Po pierwsze, stylowe rzeczy brzmią jeszcze bardziej stylowo. Knajpiany „Pod Twoim Oknem” to naprawdę cudnie retro-wybrzmiewająca interpretacja pieśni Kabaretu Starszych Panów. Podobnie blues „Alabamy” z trzymającym piosenkę w ryzach kontrabasem. Porwanie się na „Cichą Wodę” trąci banałem, legitymuję tę przeróbkę udział pierwszego wykonawcy tego klasyka, sędziwego już Zbigniewa Kurtycza. Nawet tango singlowego „Nie Mogę Ci Wiele Dać” ma swój urok, choć moim zdaniem o wiele bardziej wpada w ucho „Przy Kościele” z gospelowym call and response.

Po drugie, są tu dwie piosenki, których chyba najwytrwalsi fani MM się nie spodziewali. „Kolej rzeczy” to kompletny alt rockowy odjazd ze sporą dozą psychodelii, jaki mógłby się bez problemu znaleźć na płytach Homo Twist na ich pierwszym etapie działalności. Mam tu na myśli bardziej brzmienie niż samą jakość utworu, ale i tak w kontekście tego albumu jest to (twarda) petarda. Podobnie jak „Muzyk”, zaczynający się funkrockiem, w pewnym momencie przetrącony groteskowym refrenem spod psychopopowego znaku, by przejść w hardrockową rockerkę, także kojarzącą się z HT. Aby było ciekawiej, obie kompozycje są jedynymi w pełni premierowymi rzeczami Psychodancingu, dotychczas w swej karierze sięgającymi po cudzesy lub po numery z dotychczasowego katalogu Maleńczuka. Czyli co? Facet, gdyby chciał, mógłby wciąż nagrywać płyty, dzięki który może nie rozdawałby kart w polskim undergroundzie (bo robią to już młodsi), ale utwierdzałyby przynajmniej jego status Legendy. Tyle że nie chce. I to boli.

Jeszcze bardziej jednak boli to, że takimi rzeczami jak „Malowana Lala” czy zamykającym płytę medleyem pokazuje, że jego poczucie humoru niebezpiecznie dryfuje w Strasburgerowym kierunku. Nie rozumiem jego tendencji do ozdabiania piosenek czerstwymi gadkami, które zupełnie rujnują „Lalę” (inna sprawa, że tego oklepanego big beatu niespecjalnie szkoda). Jeśli zaś chodzi o medley… Mamy tu do czynienia z 10-minutową sklejką dancingowych szlagierów, od „Diany” Paula Anki, poprzez „Nie Płacz Kiedy Odjadę”, kończąc na szlagierach z Włoch i Francji. Dowcip, który ukazuje swą brodę w pełni juz przy drugiej przeróbce, a łącznie jest ich trzynaście. Psychofani (bardzo adekwatne słowo w kontekście tego zespołu) Maleńczuka oczywiście mogą próbować wybronić to kuriozum argumentem o bezkompromisowości, przewrotności itp. Cóż… wolę już chyba bezkompromisowość gospodarza „Familiady”.

 

najlepszy moment: KOLEJ RZECZY

ocena: 7/10

Leave a Reply