rageman.pl
Muzyka

Lightspeed Champion – House-Sitting Songs

rok wydania: 2009

wydawca: DIY

pobierz album

 

no dobra, zajrzyjmy za granice. ale wicaz grzebiemy w najglebszych odmetach internetu.

Devonte Hynes’a, ukrywajacego sie pod pseudonimem Lightspeed Champion, mozecie pamietac z plyty „We Are The Night” jego krajanow z Chemical Brothers. i choc dzieki temu featuringowi zyskal rozglos medialny, dzieki ktoremu jego kariera nabrala rozpedu, to wciaz jego fanbase ma wymiary dosyc waskie, o posmaku elitarnym. zeby nie powiedziec – hipsterskim. a ze hipsterzy siedza glownie na necie, tak dyskografia Championa publikowana za free w sieci jest kilkakrotniej bardziej obfita niz ta oficjalna.

„House Sitting Songs” to wlasnie taki internetowy bootleg. nagrany, jak tytul sugeruje, w domu przyjaciela w dosc niedlugim czasie. po opublikowaniu na majspejsie nasz glowny bohater skasowal linka, po czym po uplywie dluzszego czasu i nabraniu wiekszej pewnosci siebie wrzucil material z powrotem na swa strone.

i rzeczywiscie, nie ma sie czym chwalic, ale tez wstydu nie ma. chalupniczy beat wyznaczajacy rytm akustykiem prowadzonych i zniewiescialym spiewem piosenek.w ramach smaczkow mamy zenski duet wokalny („Tonight You Belong To Me” z niejaka Charlotte Froom) czy melodyjke z Commodore’a („Saleri’s Deposit”), generalnie jednak szalenstw w aranzach nie ma. i dobrze. bo jesli juz takie sie pojawiaja („You Didnt See A Thing”), to wychodzi niesluchalny belkot.

jak juz jednak slowo sie rzeklo, zle nie jest. zwlaszcza pod koniec materialu robi sie ciekawie. przede wszystkim za sprawa coveru The Organ „Fire In The Ocean”, ktory jest dla mnie najwiekszym odkryciem tego wydawnictwa. niewiele mniej odstaje autorski juz numer „Is This Really Me?”, utrzymany w podobnej, lirycznej konwencji. i zamykajacy calosc „Repetititittit” (co za nazwa!), gdzie akurat to wspomniane szalenstwo aranzacyjne nabiera (dosc mrocznego) sensu.

dawanie 7 tego typu albumowi byloby przesada, ale biorac pod uwage zawarty tu potencjal – nalezaloby sie.

 

najlepszy moment: FIRE IN THE OCEAN

ocena: 6,5/10

Leave a Reply