rageman.pl
Muzyka

Kult – Spokojnie

rok wydania: 1988 (reedycja: 1993)

wydawca: SP Records

 

No to czas na najlepsze wydawnictwo Kultu. Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale z tego co zdążyłem zaobserwować, bardzo wielu osobom wydaje się podobnie.

Dobre złego początki? Właśnie na „Spokojnie” można datować początek Kultu nowożytniego, takim, jakim znamy go dzisiaj. Zbiegiem okoliczności nie jest, że jest to zarazem pierwsza płyta zarejestrowana z Krzysztofem „Bananem” Banasikiem. Nie wiem, na ile to zasługa specyficznego brzmienia jego waltorni, a na ile jego osobowości muzycznej. Faktem jednak jest, że to co znamy dziś jako Brzmienie Kultu (a także Brzmienie Armii, w której też grał przez długi czas) jest w znaczącej – jeśli nie największej – mierze jego zasługą. Pamiętając o tym troszkę smutno robi się na przypomnienie okoliczności wyrzucenia go z Kultu. Tym bardziej że muzycznie – wbrew szumnym zapowiedziom – wcale na tym lepiej nie wyszli. No, ale odbiegliśmy ciut od tematu.

Warto jednak podkreślić, że „Spokojnie” to narodziny nie tyle nowego brzmienia Kultu, co nowego myślenia o Muzyce, jej komponowaniu. Najkrócej rzecz ujmując – panowie odkryli tutaj, że przed punk rockiem też istniała muzyka. Może nawet lepsza. „Spokojnie” sugeruje, że najbardziej przypadł im do gustu Pink Floyd oraz The Doors. Tacy „Jeźdźcy” spokojnie mógłby wybrzmieć podczas pamiętnego koncertu w Pompejach. A absolutnie genialny, dwunastominutowy „Tan” z dźwiękami tabli to już progressive rock w którym odnajdą się nie tylko fani Pink Floyda późniejszego, ale i The Mars Volty. Przepiękna „Arahja” stanowi pomost między starym obliczem i nowym (to solo gitary!). No i być może najbardziej reprezentatywny numer dla całości, czyli „Czarne Słońca”. Paradoks polega na tym, że ten numer dorzucono dopiero na kompaktowej reedycji z ’93. To też symptomatyczne – widać, że tym razem nie tylko zespół, ale i wydawca myśleli o „Spokojnie” w kategoriach albumowych, z poszanowaniem dla jego spójności.

Ceni się jednak, że udało się panom postawić krok naprzód nie tylko dzięki (a może i pomimo) zapatrzeniom w przeszłość rocka, ale też i we własną historię. Jako wielbicielowi gitar z czterema strunami cieszy także, że pomimo wiodącej roli Banasikowego instrumentarium i organów Grudzińskiego wciąż słyszalny jest w Kulcie bass, co w późniejszych latach wcale tak oczywiste nie będzie. O punkowych korzeniach przypomina zamykający całość, dwuminutowy strzał „Wstać”. No i, last but not least, ponownie przypomnieli „Do Ani”, za pomocą kontrabasu jeszcze bardziej ją ujazzawiając (starsza wersja miała jednak więcej magii w sobie). A jako suplement wymieńmy jeszcze „Landy”, gdzie panowie z kolei odkrywają dla siebię… Dylana. For real.

Kapitalna płyta. Chcesz się wyróżnić spośród modnych znajomych dissujących Kult? Hipsteryzuj się właśnie za pomocą „Spokojnie”. Jest tego wart.

 

najlepszy moment: TAN

ocena: 9/10

Leave a Reply