John Scofield – Quiet
rok wydania: 1996
wydawca: Verve
chcielibyscie jeszcze troszke Scofielda? JAZZNE ZE TAK!
na rok 1996 JoSco postanowil znow nagrac plyte wylacznie pod wlasnym nazwiskiem, odkladajac na polke ograniczajaca formule kwartetu. ale zmiany nie ograniczyly sie wylacznie do nowo-starego szyldu.
bo oto, zgodnie w sumie z tytulem albumu, Sco postanowil swa muzyke sciszyc. i wprawdzie nigdy na swym Ibanezie wielkiego halasu nie robil, to uznal, ze najlepszym rozwiazaniem bedzie wymiana gitary na akustyczna. niby nic nowego – Pan John pogrywal na niej juz na plycie nagranej z Patem Methenym w ’94 (omowimy sobie ja wkrotce). no ale wlasnie – pogrywal na niej, byla dodatkiem do dzwiekow gitary elektrycznej. na „Quiet” akustyczna gitara ma wylacznosc. i choc braknie czasem charakterystycznej barwy gry Mistrza, uzyskiwanej za pomoca elektrycznej gitary, to i w tej formule udowadnia slusznosc zajmowania miejsca na podium Jazzowej Gitary.
na tym nowinek nie koniec. let’s take a look na liste plac – na perkusji znany nam z John Scofield Quartet Bill Stewart (w paru numerach zastepuje go niejaki Duduka Da Fonseca), ale kogoz to widzimy na stanowisku basisty? nasz stary znajomy jeszcze z czaso Scofieldowego Trio, Steve Swallow. witamy ponownie na pokladzie! prawdziwa jednak bomba czai sie w sekcji detej. mnostwo tego tutaj – french horny, najrozmaitsze odmiany saxofonu, klarnety… orkiestra, jednym slowem. ale jednego jej czlonka trza odnotowac. Wayne Shorter. niby tylko w trzech numerach (ale jakich!), ale jednak. i co? wielkosc tego albumu polega na tym, ze pomimo iz dawno Sco nie mial tylu gosci na swym albumie, to tym razem watpliwosci znanych z poprzednich wydawnictw nie ma. parafrazujac motto kochanicy Nergala – Gospodarz jest tylko jeden.
to jest piekne w jazzie, a przynajmniej u niektorych jej reprezentantow: lata nagrywania, wypluwania przynajmniej jednego albumu rocznie, a wciaz chce im sie kombinowac, poszukiwac, redefiniowac. choc najlepszym tego dowodem (choc moze bardziej pasowaloby nawet „efektem”) bedzie album, o ktorym pomowimy nastepnym razem.
najlepszy moment: AWAY
ocena: 7,5/10