Jimi Hendrix – Ostatnie 24 Godziny
reżyseria: Mike Parkinson
witajcie drodzy czytelnicy. przerywamy na chwile cykl opowiesci o Paulu Simonie. z tego powodu, iz „Machina” w ostatnim numerze umiescila bardzo ciekawy dokument o najlepszym gitarzyscie wszechczasow. swoja droga, pomimo iz nowa Machina przegrywa zdecydowanie porownania z Machina z lat 90tych, to naleza sie slowa uznania za umieszczane dokumenty. bywaja roznej jakosci oczywiscie, ale mimo to ciekawa idea. trafiajaca do mnie, jako ze ostatnio zdecydowanie blizsze mi sa klasyczne dzwieki.
anyway. pomimo tytulu film wcale nie skupia sie wylacznie na ostatnich godzinach zycia Hendrixa, choc jest to oczywiscie sedno filmu. ale ladnie nakreslono podloze tego co wydarzylo sie we wrzesniu ’70 roku. wiec Jimi wydal swietne pierwsze plyty, po czym w pewnym momencie chcial w pojsc nieco innym, ambitniejszym kierunku (choc przeciez juz material pierwszych plyt byl ultraambitny). Jimi bral dragi na potege, poczatkowo cannabis i kwas, od pewnego momentu nie stronil od kokainy. przedewszystkim jednak Jimi, na co tworca filmu szczegolna uwage zwraca, mial wyjatkowo niesympatycznego menadzera, Michaela Jeffery’ego. koles zgarniajacy wiekszosczyskow dla siebie, rolujacy Hendrixa na kase, dazacego do totalnej kontroli nad nim w kazdym aspekcie jego zycia. facet mial miec rowniez rzekomo powiazania tak z mafia, jak i z wywiadem rzadowym. no i, jak zaklada teza filmu, przyczynic sie do smierci Hendrixa, o czym oczywiscie nikt mial nie wiedziec. bo oficjalna wersja to smierc na wskutek niewskazanej mixtury alkoholu z lekami nasennymi. ale dlaczego niby leki te mialy sie przyczynic do smierci, skoro jimi bral je od wielu lat i nieraz mieszal je z innymi niewskazaymi substancjami? dlaczego w jego plucach znajdowala sie niewyobrazalna ilosc czerwonego wina, tak jakby koles wrecz UTOPIL sie w tym winie? dlaczego jedyna osoba ktora byla z Jimim w ostatnich godzinach, niejaka Monika Dannemann, skladala tak sprzeczne z soba zeznania dotyczace smierci Jimiego? dlaczego twierdzila ze byla w pokoju gdy wezwala pomoc, skoro policja obecna wtedy twierdzi ze przy Hendrixie nikogo nie bylo? czemu Monika popelnila samobojstwo 35 lat pozniej, chwile przed wywiadem prasowym, w ktorym chciala powiedziec Prawde O Smierci Jimiego Hendrixa? i czy smierc Hendrixa miala zwiazek z jego zaangazowaniem sie w ruch Czarnych Panter? i tak dalej, i tak dalej.
mnostwo tych pytan, mnostwo domyslow. pewnie, zawsze przy tego typu dokumentach trzeba miec zdowy dystans do stawianych tez. zreszta co druga smierc gwiazdy rockandrolla to niewyjasnione okolicznosci. ale trzeba przyznac, ze zaintrygowal mnie ten film, a przypuszczenia calkiem nieglupie. nawet jesli nie zebrano na potrzeby filmu wypowiedzi najblizszych osob (inna sprawa, ze spora czesc osob, wlacznie ze wspomnianym menadzerem, zginela w rownie dziwnych okolicznosciach, co tylko mnozy domysly), to jednak naprawde oglada sie rzecz z zaciekawieniem. i dzieki takim filmom nietrudno sie zaczac zastanawiac czy jest cos/ktos, kto naprawde kontroluje to wszystko. nie aby calym swiatem. ale juz np jesli chodzi o Stany Zjednoczone, to juz mozliwosc jest wieksza. moze… moze… no, ale zejdzmy na ziemie, bo zastanawianie sie nad tym i tak nic nie da. i posluchajmy Muzyki. there must be some way ut of here, said the joker to the thief…awww yeah.
najlepszy moment: JIMI HENDRIX
ocena: 7/10

