rageman.pl
Muzyka

Jamiroquai – Dynamite

rok wydania: 2005

wydawca: Sony BMG

 

ok, czas by wreszcie pozbyc sie kolejnej tzw bialej plamy z nakreslonej przez nas Muzycznej Mapy. Panie i Panowie – Jamiroquai.

jesli groove jest w Twoim sercu, nie masz wyboru – musisz lubic ten zespol. a wlasciwe te postac, bo nie bedzie przesada postawienie znaku rownosci miedzy Jamiro a Jay Kay’em – liderem, ktory jako jedyny od lat ciagnie od poczatku ten wozek. tak w lepszych komercyjnie latach 90tych, ktorych genialny teledysk do „Virtual Insanity” byl jednym z ikonicznych zajawek, jak i w ostatnich 10 latach, podczas ktorych coraz rzadziej wydawane plyty znajdowaly jednak coraz mniej nabywcow (przynajmniej poza UK – na rodzimym ladzie Jamiro to wciaz silna marka).

ale artystycznie obnizenia lotow nie ma. wiecej – taki „Dynamite”, choc totalnie eklektyczny, mozna uznac jednoczesnie za powrot do chlubnej przeszlosci. czyli bardziej Stevie Wonder anizeli Justin Timberlake. zywe instrumentarium moze nie jest dominujace, ale to takie numery jak „Starchild” stanowia o obliczu plyty. niezaleznie czy bedzie to bardziej funk, bardziej disco (track tytulowy) czy bardziej soul („Talullah”) – Jamiro znow dostarcza godzinnej dawki ekstraktu urban soundu sprzed dekad, znow bierze odpowiedzialnosc za chronienie Ognia tamtych brzmien. a przy tym bonusowo doklada przepyszne wynalazki lat ostatnich, idealnie sie w calosc wpasowujacych – oparty na silnie przesterowanym basie „Feels Just Like it Should” i cudne „Electric Mistress”, ktory rownie dobrze moglby sie odnalezc na ktorejs z ostatnich plyt Kylie Minogue.

czyli o jedna wielka stylizacje chodzi o zabawe. kupuje to bez zastrzezen, z jednym malym wyjatkiem, jakim jest „World That He Wants”. balladujacy (prawdodobnie) pojazd po prezydencie Bushu, ni to jakos specjalnie poruszajacy, a przede wszystkim bardziej wyrzucajacym z rytmu anizeli dajacym chwile wytchnienia. zreszta po co takowa? toc to nie death metal.

8/10, choc troche tez naciagane – jednak kiedys tej kapitalnej stylizacji towarzyszyly jeszcze Hity, ktorych tym razem jakos tak zabraklo.

 

najlepszy moment: ELECTRIC MISTRESS

ocena: 8/10

Leave a Reply