rageman.pl
Muzyka

Green Day – Shenanigans

rok wydania: 2002

wydawca: Reprise

 

dobra, czas znow cos mlodziezowego posluchac. moze kalifornijski punk jako antidotum na nadchodzaca zwale pogodowa? green day? no spoko.

byc moze nie kazdy juz pamieta, ale naprawde byly czasy, kiedy Green Day nie byl jedna z najwiekszych rockowych kapel swiata (oczywiscie mam na mysli aspekt czysto komercyjny). na dobra sprawe kazda kolejna plyta po „Dookie” znajdowala coraz mniej nabywcow, az do smutnego finalu w postaci „Warning” z przelomu wiekow, kiedy nie obchodzili juz psa z kulawa noga. „American Idiot” byl niejako ostatnia deska ratunku. jak sie okazalo – calkiem pomocna.

o tym, ze wydanie „Warning” wcale sytuacji nie polepszylo, a wrecz przeciwnie, swiadczyly wydarzenia lat kolejnych. dosc upokarzajace supportowanie Blink 182, a przede wszystkim seria skladanek – najpierw typu „greatest hits”, nastepnie kolekcja b-side’ow. i dzis o niej pomowimy.

najkrocej rzecz ujmujac – rzecz tylko i wylacznie dla fanow. zadnych perelek, jako calosc tez niespecjalnie przekonuje. oczywiscie, sa tu momenty pokazujace, ze to lebscy jednak kolesie, przynajmniej na tle reszty poppunkowej branzy. przede wszystkim „Espionage” – instrumental w duchu seriali szpiegowskich (hence the title) sprzed dekad. surfujaca gitara, deciaki. naprawde pelna stylowa, nie dziwota ze kompozycje wykorzystal sam Austin Powers w jednej ze swoich filmowych przygod. na osobna adnotacje zasluguja covery. o zaskoczeniach w samej interpretacji nie ma mowy, bardziej chodzi o dosc przekrojowy dobor trackow. poczawszy od hc/punkowego wyziewu „I Don’t Want To Be On Tv”, poprzez Ojcow Chrzestnych stylistyki z Ramones, konczac na Kinks w jednym z najslodszych wydan, „Tired Of Waiting For You”. generalnie jednak panuje punkowa jazda i to w jednym z bardziej schematycznych wydan. nawet jesli pojawiaja sie znane z „Dookie” harmonie wokalne i patenty melodyjne („Suffocate”, „Sick Of Me”), to jednak brak przebojowsci nie pozostawia watpliwosci, dlaczego w takich okolicznosciach zostaja nam objawione te tracki.

jak na zespol, ktory jakims cudem odwazylem sie porownac do The Beatles to dosc slabo to wyglada, a przeciez wielkie druzyny poznaje sie takze po lawce rezerwowych. ale tez wstydu nie ma – na rower czy inny sport ekstremalny sie nada.

 

najlepszy moment: TIRED OF WAITING FOR YOU

ocena: 7/10

Leave a Reply