rageman.pl
Muzyka

Dizzee Rascal – Dirtee TV.com Mixed By DJ MK

rok wydania: 2012

wydawca: DIY

pobierz album

 

Wracamy do tematu Ras’a, bo parę tygodni temu wypuścił w sieć swój pierwszy historyczny mixtape. Obczajamy.

Dobra wiadomość dla hejterów ostatnich dokonań Brytyjczyka: nie ma tu ficzuringów z Westbamem czy innymi techno-mocarzami. O powrocie do korzeni mowy nie ma, ale zdecydowanie znów więcej w tym ulicy niż ibizy. Ba, rodzi się nawet podejrzenie, czy przypadkiem Dizzee nie obrał tym razem targetu w postaci amerykańskich odbiorców rapu. Wprawdzie w tekstach już wcześniej (to jest na następczyniach „Boy In Da Corner”) przyjmował punkt widzenia tożsamy z tym reprezentowanym przez amerykańskich kolegów po fachu (czyli cash, hoes, streets, wixas), ale muzycznie bliżej wciąż było UK niż USA. A tu proszę – naprawdę nie byłoby problemu wrzucić to w jedną rotację winamp/foobar’ową z nagrywkami omawianych tu Plies czy Freddie Gibbsa. Myślę, że wymarzony przez Rascala duet ze Snoop Doggiem jest coraz bardziej prawdopodobny.

Zła wiadomość dla reszty wielbicieli: mixtape jest co najwyżej przyzwoity. Wstydu nie przyniesie gdy zapuścimy na pełną pizdę podczas jazdy po mieście, ale dokonania choćby Big Krita czy ASAP Rocky’ego (by wymienić te mixy, które omawialiśmy na blogu) zawieszają poprzeczkę coraz wyżej, zmniejszając dystans jakościowy między mixtejpami a legalami. Widać że tu nie miał nikt ambicji, by zrobić z tego mixu coś więcej. Gdyby jeszcze pokuszono się o jakiś przesiew tracków, to nie przeszkadzało by to aż tak. Ale przy 25 kawałkach raczej ciężko o emocjonujący odsłuch od początku do końca. Jedyny bardziej odstający fragment to „Beef”, oparty na samplu chyba-skrzypiec rodem z francuskiej szkoły (albo z produkcji Fu, haha). Dodatkowego zmartwienia dostarcza fakt, iż mixtape ma służyć jako promocja Rascal’owego labelu Dirtee Stank. Raperów tu od groma (sam ojciec dyrektor w kilku kawałkach całkowicie ustępuje pola młodszym kolegom), ale jakoś ciężko wyłapać wśród nich materiał na przyszłą gwiazdę rapu, chociażby lokalną. Nawet Kano, który swą renomę zdążył już wyrobić, wtapia się w tło.

Ale to wszystko nieważne. Jak się czujecie z tym, że już nic przy wejściu na bloga nie atakuje aparatu słuchowego?

 

najlepszy moment: BEEF (FEAT. FOOTSIE, D DOUBLE E)

ocena: 6,5/10

Leave a Reply