rageman.pl
Muzyka

Beastie Boys – Ill Communication

rok wydania: 1994

wydawca: Grand Royal

 

No dobra, czas na jakiś mega konkret. Czas na najbardziej cool kolesi na planecie. Czas na Beastie Boys.

Czy „Ill Comunication” jest najlepsza płytą tych białasów? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Jednak jeśli trzeba byłoby wskazać album najbardziej reprezentatywny dla tego zespołu, optowałbym właśnie za albumem z ’94 roku. Tu jest wszystko co stanowi o zajebistości ich stylu. A właściwie stylów, bo mowa zarówno o stricte hiphopowym obliczu („Root Down”, „Sure Shot”, nagrany z Q-Tipem „Get It Together”; inna sprawa, że mówimy tu głównie o jego „żywo-instrumentalowym” wydaniu), jak i tym który od biedy nazwijmy raprockowym („Sabotage”, wiadomo; też kandydat na najbardziej reprezentatywny przebój).

Ale to nie koniec wyliczanki: wiadomo, że zajawka bboysów na instrumentalne granie spotyka się z różnym odbiorem wśród fanów. Ale jak na mój gust to średnia jakościowa instrumtali na tej płycie jest dość wysoka, co jak na tak pokaźną ich liczbę (jakaś 1/3 płyt) zasługuje tym bardziej na propsy. W szczególności wyróżniłbym poprzedzoną pohukiwaniami mnichów „Shambala”. Która to z kolei stanowi wprowadzenie do niesamowitego „Bodhisattva Vow”, Yauch’owego świadectwa fascynacji Buddyzmem, reprezentujący wespół z „The Update” eksperymentalny nurt twórczości BB. Nawet ci, którzy wciąż pamiętali o hardcore’owych korzeniach zespołu znaleźli tu coś dla siebie, w postaci bliźniaczo podobnych, niemniej zajebistych „Tough Guy” i „Heart Attack Man”. Nawet przyjaźń łącząca obóż Beastie z Biz Markie’m znalazła tu odzwierciedlenie w postaci „Do It”. Chyba tylko fani jajcarskiego oblicza znanego z „Licensed To Ill” mogli poczuć się nieusatysfakcjonowani. Chociaż… Teledysk do „Sabotage” to najśmieszniejsza rzecz którą popełnili. No ale tego akurat na CD nie znajdziecie (ale za to sprawdźcie w linku poniżej).

I właściwie to moglibyśmy zakończyć ten wpis. Bo co można jeszcze tu napisać? Że właściwie każdy kawałek czymś się wyróżnia, ma swoją historię? Ale to przecież norma powinna być w przypadku Zajebistych Płyt. A taką właśnie „Ill Communication” jest. Klasyk!

 

najlepszy moment: SABOTAGE

ocena: 9,5/10

Leave a Reply