Dive3d – Aura
wydawca: Mystic
szalenstwo – w Saturnie wielka wyprz, przy czym niektore plyty potrafia osiagnac zawrotna cene 2 zlotych! glownie te z polskim numetalem. a ze uwielbiam slaba muzyke, tak tez nie moglem oprzec sie wiekszym zakupom. oto jeden z nich.
wiecie, ja uwazam ze w kazdym gatunku sa lepsze i gorsze zespoly. nawet w numetalu. niestety, nie jestem w stanie przypomniec sobie ani jednej polskiej kapeli, ktora grajac w tej konwencji wzbila sie ponad poziom zwyklego powielania schematow, zaproponowala cos, z czym moznaby isc do ludzi z zachodu (sweet noise? hehe). wiecej – wiekszosc kapel w polsce zrobila z gatunku czysta groteske, przez co nie mozna sie dziwic, ze tak na dobra sprawe nigdy tego typu granie nie przebilo sie do mainstreamu. nie mielismy swojego korna, swojego linkin park, swojego freda dursta. oczywiscie w sensie komercyjnym. bo jesli chodzi o samo brzmienie – oj, zaroilo sie u nas nad wisla od fedow durstow swego czasu.
jeszcze gorzej jest, kiedy grajac ten caly numetal dysponuje sie jakims nietypowym atrybutem. np kobieta na wokalu. o, i juz jest latka, juz szufladka: guano apes, evanescence. dive3d lokuje sie niby gdzies pomiedzy – klawisz robi klimat zblizajacy lekko do tych drugich, natomiast wokalistka DeMoniQue (slabo? basista ma pseudo Nadzieja. NADZIEJA) dzieki barwie brzmi jak polska kuzynka Sandry Nasic. szkoda, ze nie udalo sie jeszcze zapozyczyc najwazniejszych elementow – oryginalnosci i przebojowosci.
moze gdyby jeszcze nagrywano w jakims Abbey Road u boku Rossa Robinsona czy innego Ricka Rubina. czasem czad przy ktorym nie sposob oddac sie headbangingowi otepia na tyle, ze czlowiek zapomina o jalowosci kompozycji. ale „Aura” byla nagrywana na polskich ziemiach, u boku producenta ktorego nazwisko mi nic nie mowi. moze taki byl zamysl – nie ma produkcji, niech piosenki same sie bronia? odwaznie. najdelikatniej rzecz ujmujac – piosenki sie nie bronia.
nie chce sie znecac. ale naprawde, trzeba miec sporo samozaparcia by przebrnac przez te 13 utworow. okej, taka na przyklad Ametria tez brzmi czerstwo w chuj, ale na ich debiucie przynajmniej bylo od groma goscinnych wokali czy innych cudakow, co troche minimalizowalo nude. na „Aurze” dopiero w przedostatnim tracku pojawia sie „rap” (przy ktorym taki funky filon czy norbi dysponuja killerskim flow) Arka z, a jakze, Ametrii. co zreszta dziwic nie powinno, biorac pod uwage, ze pana Arka i Demonique lacza wiezy malzenskie (wlasnie mialem ciekawa wizualizacje, jak moze wygladac zycie codzienne dwoch wokalistow numetalowych, ale daruje sobie wycieczki personalne). no a w ostatnim tracku mamy programowany, wkrecajacy podklad, ale spokojnie – o polskim Massive Attack tez mowy byc nie moze.
a wczesniej? hmm… marnosc nad marnosciami, rzeklbym. okej, bedzie komplement – pani wokalistka wprawdzie w agresywniejszych partiach wypada groteskowo, to spiewane partie bywaja calkiem ladne. zwlaszcza jesli uda sie przy ich wykorzystaniu wpasc na pomysl jakiejs bardziej zapamietywalnej linii melodycznej. sa takie poutykane tu i owdzie. najwiecej chyba w „Fear”, tyle ze tu ktos pan klawiszowiec wpadl na genialny pomysl wstawki rodem z manieczek. i chuj bombki strzelil. i to strzela tak w kazdym utworze. efekt jest taki, ze nie ma tu ani jednej piosenki w calosci przynajmniej strawnej. zadnego numetalowego guilty pleasure (track tytulowy brzmi jak z innej bajki, moze dlatego jeszcze jakos tam wchodzi). nic. czlowiek zaczyna doceniac wszystkie te przeboje Papa Roach, Alien Ant Farm, Sugar Ray. cholera, nawet za Coma zatesknilem!
o Dive3d jakos nic nie slychac ostatnimi laty. wiec albo zeszli do totalnego undergroundu poza zasiegiem mojego wrednego wzroku, albo slusznie uznali ze chleba z uprawy numetalu nie bedzie. i spoko, nikt zalu nie ma, wybaczone, pokoj na dzielni. natomiast Mystic jako wydawca powinien sie modlic, by „Aura” tkwila na tych wyprzedazach, bo strona graficzno-edytorska „Aury” to kompromitacja na calej linii. literowki czy brak polskich liter mozna swkitowac usmiechem, ale grafika to jakis dramat, akcja typu zal dupe sciska, sztandarowy przyklad na to, kiedy grafik powinien podac sie do dymisji. zreszta, widzicie ta okladke na gorze?
najlepszy moment: AURA
ocena: 5,5/10
