rageman.pl
Muzyka

Chick Corea Elektric Band – Inside Out

rok wydania: 1990

wydawca: GRP

 

wracamy do elektronicznego wydania Corei.

nastepca wydanego w ’88 „Eye of the beholder” – ktory to album omawialismy pare notek temu – byl „Inside out”. jako ze zwycieskiego skladu sie nie zmienia (a „Eye” mozna uznac raczej za zwyciestwo niz porazke), tak wiec dwa lata pozniej panowie spotkali sie dokladnie w tym samym skladzie osobowym, wliczajac w to niemal wszystkich zaangazowanych – od muzykow, po producentow, a na technicznych asystentach konczac.

niemal identyczny jest tez pomysl na muzyke. choc moze wiecej tu stricte jazzowych, postbopowych fragmentow („Stretch it”), to rzadzi jednak dzwiekowy Kosmos. zgryzliwie moznaby dodac „kosmos rodem z Hubbarda”. ale i bez odwolan do religijnych zapatrywan Corei nietrudno o conajmniej zdystansowana ocene tego albumu. by nie bylo – to wciaz porzadna plyta, ktora nie wypada wrecz ocenic ponizej 7/10. ale naprawde ciezko znalezc tu cokolwiek, co by wyroznialo ten album nie tylko w jazzfusionowym gatunku, ale nawet w dyskografii Corei. no chyba ze „Child’s play” – zblizajacy hiszpanskiego pianiste do easylisteningowej, wrecz muzakowej konwencji jak rzadko kiedy (inna sprawa, ze to w sumie bardzo przyjemny fragment). no jest jeszcze czteroczesciowy „Tale of darling”, w ktorego 3 rozdziale instrumentalisci wspimanaja sie na popisowe wyzyny. no ale tu przeciez tez trudno mowic o zaskoczeniu.

 

najlepszy moment:TALE OF DARING, CHAPTER 3

ocena: 7/10

Leave a Reply