Branford Marsalis – I Heard You Twice The First Time
wydawca: Columbia
jedziemy dalej z tematem.
jak slowo sie rzeklo, Branford to facet o bardzo eklektycznym guscie. wczoraj pisalismy o jego flircie z muzyka klasyczna, natomiast „I Heard…” to jeden wielki hold dla Muzyki Korzeni. Bluesa przede wszystkim, choc nie tylko.
bo jazzu wciaz tu sporo. i to tego najklasyczniejszego, najsmaczniejszego. czyli gotowanego na jedynych slusznych skladnikach w postaci deciakow (czyli Marsalisowskich saxow), pianina i sekcji rytmicznej. taki jest otwierajacy „Brother Trying to Catch…” (z gadka miedzy taksowkarzem a klientem na poczatku), „Stretto From The Getto” czy „Dance Of The Ghetto”. wszystkie powstaly przy wspoludziale Kenny Kirklanda, Roberta Hursta i Jeff’a Wattsa – slychac ze panowie rozumieja sie bezproblemowo.
ale to tylko jedno oblicze plyty. bo jeszcze ciekawiej robi sie, kiedy do glosu dochodza inne gatunki muzyczne. przede wszystkim wspomniany blues, za sprawa genialnych ficzuringow mistrzow bluesowej kategorii, B.B. Kinga i Johna Lee Hookera (kolejno „B.B’s Blues” i „Mabel”) czy w „Rib Tip Johnson”. sa tu tez absolutnie cudne rodzyneczki, jak „Berta, Berta”, opracowanie na same wokale piesni czarnoskorych niewolnikow czy takze rdzennie korzenny „Sidney In Da House”, w ktorym dochodzi do historycznej kolaboracji (choc nie pierwszej w sumie) pomiedzy Branfordem a bratem Wyntonem. zreszta to nie jedyny familijny motyw na plycie – za calosc plyty odpowiada kolejny z braci Marsalisow, Delfayo.
przepiekny hold dla korzeni Muzyki XX wieku.
najlepszy moment: BERTA, BERTA
ocena: 8,5/10
