rageman.pl
Muzyka

Bjork – Vespertine

rok wydania: 2001

wydawca: One Little Indian

 

chyba ta najukochansza. ta moja najbardziej bjorkowa.

przyznam szczerze, ze ja nie doznaje przy „Homogenic”. w sensie, ze cudo owszem, ale nie 10/10. bo dla mnie ta plyta jest nierowna, obok cudenek sa zdecydowanie nie-cudenka. wole jesli nie ma tak diametralnych skokow jakosci. i taka wlasnie jest „Vespertine”. czyli anjlepszy fragment „H.” – „All Is Full Of Love” – w ciut gorszych wersjach, ale przynajmniej pomnozony przez 12.

no a przy tym koncept. na zime jak znalazl. ale prawdziwa, ze sniegiem, a nie to gowno co mamy za oknem. zreszta, pewne dziweki tej plyty jak w „Aurorze” wskazuja na t, ze skojarzenie jest jak najbardziej wlasciwe.

tutaj juz nijak nie mozna podpasowac terminu trip hop. to juz absolutnie wlasny styl, absolutnie wlasna kraina dzwiekow, absolutnie wlasna Islandia. na dodatek w pelni eksponujaca zdolnosci wokalne pani Bjork. aranzacje kameralne, chociaz stwierdzenie ze niewiele sie w nich dzieje byloby grzechem ciezkim. w sensie ze jest wrecz przeciwnie.

poczatek plyty to wlasciwie emocjonalne palpitacje serca. „Hidden Place” juz wlasciwie mowi wszystko o tym jaka bedzie ta plyta. elektroniczne podbarwienia, zenskie chory, orkiestracje, harfy i inne awangardowe cuda. no i najlepsze partie wokalne Bjork w calej jej karierze. dokladnie tak. chociaz akurat we wspomnianym „HP” bryluje kapitalny podklad (m.in. Matmos). ale juz kolejny „Cocoon” nalezy w stu procentach to Bjork. ah. ahhh. juz nie moge. ale przeciez zaraz bedzie „It’s not up to you”. grzech ze nie singiel. chociaz wiekszym jeszcze przewinieniem jest nie wyeksponowanie na „przeboj” „Undo”. gosh, ten poczatkowy zaspiew to jest…. no… ja sie wzruszam, choc staram sie byc twardzielem. ale jest jeszcze za moment drugi najsliczniejszy tutaj tutaj „Pagan Poetry”. normalnie, teatr. czy tam opera, jeden chuj. dialog Bjork z sama soba. i ten final z tym mantrowym powtarzaniem „I/She Love(s) Him”. jesli ktos uwaza ze to irytujacy banal to jest snobistycznym zjebem. rzeklem.

owszem, pod koniec plyta troche traci pauera i to niestety na tyle, ze nie przystoi uznawac ten album za Absolut. ale jednak jesli chodzi o experymenty Bjork (chociaz zaraz… ktora jej plyta nie jest experymentem?), to dla mnie „Vespertine” nalezy do tych najbardziej udanych.

 

najlepszy moment: UNDO

ocena: 9,5/10

Leave a Reply