rageman.pl
Muzyka

Angelique Kidjo – Djin Djin

rok wydania: 2007

wydawca: Razor & Tie

 

baczni obserwatorzy kariery Petera Gabriela wiedza doskonale, ze gatunek muzycznym, z ktorym ostatnimi czasy najbardziej kojarzony byc powinien, jest nie rock progresywny, a world music. zreszta swiadectwo tejze zajawki dawal juz na solowkach z lat 80tych, ale wraz ze stworzeniem Real World Records uciesnianie zwiazkow ruszylo pelna para. afrykanscy wykonawcy goscili u Gabriela, ale i on sam goscil u nich. np u Angelique Kidjo, jednej z najpopularniejszych piesniarek Czarnego Ladu.

fakt, mowimy tu o POPularnosci, mierzonej kryteriami anglojezycznego rynku. mozliwe ze sami mieszkancy Afryki maja wiekszych bohaterow w tej kategorii, wciaz nieodkrytych przez Europe czy USA. ale to Kidjo uchodzi za jedna z lepszych muzycznych wizytowek Afryki, zgarniajac nagrody Grammy, udzielajac sie w rozmaitych charytatywnych akcjach, sprzedajac solidne naklady plyt, a takze – bedac coraz bardziej przystepna dla „bialego” ucha.

dlatego wybieramy „Djin Djin”, bo pod tym wzgledem rzeczywiscie to produkcja o najwiekszym rozmachu. produkcja Tony’ego Viscontiego (m.in. David Bowie), sesje w Eletric Lady Studios, ale przede wszystkim – mnostwo featuringow, zajmujacych polowe plyty. i choc plyta urzeka w calej rozciaglosci, to jednak nie bede ukrywal, ze to te numery z goscmi najbardziej podnosza cisnienie (a ze wszystkie ulozono jeden po drugim, to ryzyko zawalu calkiem spore). co my tu mamy: chillujacy utwor tytulowy, w ktorym Angelique przerzuca sie wersami z Alicia Keys, a sekunduje im na saxie stary znajomy tej pierwszej, Branfold Marsalis. wspomniany Peret Gabriel zachwyca sie cudem narodzin w „Salala”. najslynniejszy duet niewidomych muzykow, Amadou & Mariam, czaruje w „Senamou”. do balladowego duetu w „Pearls” zostaje zaproszony Josh Groban, w ktorym slychac kolejnego ziomka glownej bohaterki, samego Carlosa Santane. dla odmiany w „Sedjedo” mamy wakacyjny, regalowy feeling, o ktorego wiarygodnosc zadbal sam Marley (Ziggy). warto jeszcze dodac, ze w europejskiej edycji plyty kawalki „Aurona” i „Emma” otrzymujemy w bonusach takze w alternatywnych wersjach, nagranych z pochodzacymi kolejno z Niemiec i Wloch wokalistkami Joy Denalane i Carmen Consoli. ale dla mnie najwieksza bomba plyty kryje sie pod indeksem numer 3. zawsze mi przy plytach naprawde udanych wyrozniac cover, co mogloby swiadczyc o tym, ze jednak songwriting artysty nie stoi na az-tak wysokim poziomie, ale tu nie mam wyboru: „Gimme Shelter”, wykonany z moja ulubienica Joss Stone, to prawdziwa petarda. obie panie wydobyly z kawalka cos, co w rolling stonesowym oryginale pojawialo sie conajwyzej w ironicznym kontekscie – Nadzieje. oczywiscie Oryginal to Oryginal, z tym nie ma co dyskutowac. ale wersja z „Djin Djin” jest tak dobra, ze zasluguje na byt w masowej swiadomosci sluchaczy na wlasnych prawach, godnych kawalka autorskiego.

nie jest to plyta, ktorej moglbym sluchac na specjalnie czestym repeacie. ale poklon i szacunek sie nalezy.

 

najlepszy moment: GIMME SHELTER (FEAT. JOSS STONE)

ocena: 7,5/10

Leave a Reply