rageman.pl
Muzyka

Abba – Waterloo

ABBA_-_Waterloo_(Original_Polar_LP)

rok wydania: 1974 (reedycja: 2001)

wydawca: Polar

 

Nie, nie odwidziało mi się. ABBA wymiata i będziemy o tym w najbliższym czasie głośno mówić.

Na drugim albumie Szwedzi już są jedną nogą w tym anturażu, za których ich znamy i kochamy. A drugą nogą? No właśnie, to ciekawe, ale wbrew pozorom nie tkwi ona w folk rockowej przeszłości.

Równie często co „pop” czy „disco” w kontekście zespołu używa się terminu „glam rock” i być może „Waterloo” jest najlepszy, tego wytłumaczeniem. Już nawet pomijam tak skrajne przypadki jak „King Kong Song” czy „Watch Out”, gdzie pojawiają się najprawdziwsze riffy (!) czy nawet krzyk (!!!). Ale nawet osławiony utwór tytułowy spokojnie mógłby znaleźć się w repertuarze Slade czy innego Sweet, o ile oczywiście tamci byliby w stanie napisać tak genialne melodie. „Waterloo”, z tymi harmoniami wokalnymi i bajecznym podbiciem rytmiki refrenu, to nie tylko na luzaku najlepszy numer jaki kiedykolwiek dał nam konkurs Eurowizji (sorry Edytka), ale też, jak dla mnie, ścisła czołówka piosenek Abby. Czyli sprawa jest naprawdę poważna.

Mimo wszystko, patrząc na dyskografię Abby wyłącznie przez pryzmat przebojowości, „Waterloo” jako całość stanowi pewien krok w tył. Słuchając tej płyty nie dowierzam, jak autorzy takiej piosenki jak „Waterloo” czy obłędnie lekkiego, prześlicznego „Honey Honey” (zwiewność wokali żeńskich w tym utworze to coś, nad czym nie jestem w stanie przejść do porządku dziennego od wielu lat) byli w tym samym czasie popełnić tak bardzo średnie piosenki jak „What About Livingstone” czy „Suzy-Hang-Around”. Pod względem aranżacyjnym „karaibski” „Sitting In The Palmtree” czy najlepszy w tej kategorii „My Mama Said” (bass w tym kawałku – przepyszność!) robią intrygujące wrażenie, ale czy także pod względem kompozycyjnym. Nie wiem, nie wiem. No i jest jeszcze, w moim mniemaniu, wtopa w postaci „Hasta Manana”. Kompozycja napisana jako alternatywa dla „Waterloo” to jest dokładnie ten eurowizyjny klimat, jaki wywołuje odruchy wymiotne u większości wielbicieli muzyki. Straszna rzecz, wywołująca dreszcz przerażenia na myśl, co by było, gdyby zespół nie zaryzykował i posłał właśnie ten numer na konkurs.

Jeśli przyjmiemy, że Abba miała lepsze i gorsze momenty dyskograficznej kariery, to „Waterloo” załapuje się jednak do drugiej kategorii.

 

najlepszy moment: WATERLOO

ocena: 7/10

Leave a Reply