Komornik
reżyseria: Feliks Falk
mozna z duma oglosic – idzie ku lepszemu, jesli chodzi o sytuacje polskiego kina. chociaz wciaz panuja rezyserzy starszego pokolenia, ktorzy najchetniej albo ekranizowaliby lektury, albo tworzyli pseudoartystyczne knoty, ktore tylko oni byliby w stanie zrozumiec. ale juz nadchodzi nowe.
choc rezyser omawianego filmu, feliks falk, niewatpliwie nalezy do tego pokolenia, to jednak udala mu sie rzecz niebywala. za pomoca wszystkich najlepszych srodkow wyrazu charakterystycznych dla kina moralnego niepokoju opowiedziec historie wspolczesna. a jednoczesnie wykorzystac mlodych utalentowanych tworcow do stworzenia obrazow, dynamiki i dialogow tak, by rzecz byla strawna rowniez dla mlodszego pokolenia.
a oto historia. zadupie na slasku. lucjan bohme, komornik. perfekcjonista w swoim fachu. najwieksza skutecznosc w tym rejonie. egzekwowanie prawa na pierwszym miejscu. i tu rodzi sie problem. bo komornik to taka specyficzna fucha, gdzie skutecznosc kloci sie troche z zasadami moralnymi. bo co zrobic w sytuacji, gdy „ofiara” jest rodzina zyjaca na skraju nedzy? choc akurat lucjan z tym problemu nie ma – dla niego obowiazek zawodowy to rzecz najwazniejsza i juz. zero skropolow. a jednak w pewnym momencie, za sprawa tragicznego wydarzenia, ktorego posrednio jest sprawca, dokonuje sie w nim przemiana. postanawia byc po prostu dobrym. ale czy juz nie za pozno?
pomysl na film kapitalny. taki temat jak zawod komornika az sie prosil o jakas rzecz fabularna. a jednak film nie traktuje o ciezkim zywocie komornikow. niejako film dzieli sie na dwie czesci, ktorcyh spoiwem jest opamietanie sie lucjana. w pierwszej obserwujemy mniejsze i wieksze skurwysynstwa w wykonaniu lucjana b. a jednak jest cos, co sprawia, ze ta postac nie wywoluje nienawisci. ta niezlomnosc lucjana w slusznosc swego postepowania, nieustepliwa wiara w prawo ustanowione przez panstwo sprawia, ze tolerujemy jego postepowanie, modlac sie w duchu by nigdy kogos podobnego nie spotkac. jednoczesnie watek pilkarza (nie zdradze o co kamon) daje nam do zrozumienia, ze wydarzy sie cos zlego. i tak tez sie dzieje. i tu historia wjezdza na inny tor. sledzimy desperacka probe czynienia dobra przez czlowieka, ktory zdaje sobie sprawe, ze jest nikim – nie ma milosci, nie ma przyjaciol, jego osoba wywoluje jedynie strach i obrzydzenie. ale czy nie jest za pozno na przemiane? czy ktokolwiek jest mu w stanie uwierzyc?
w sumie dosyc to klasyczny przyklad niemal tragedii antycznej, gdy bohater jest w sytuacji bez wyjscia. doprowadzony na skraj chujowosci, gdzie krok dzieli od samoboja jako jedyne widoczne wyjscie z sytuacji. a ze to co wymyslono w antyku nigdy sie nie znudzi, dlatego tez i ta historie oglada sie znakomicie. o swietnycch dialogach wspomnialem. o dynamicznym montazu rowniez. zdjecia ukazujace brzydote slaska idealnie sluza do budowania nastroju. inna sprawa, ze slask jako miejsce, gdzie transformacja ustrojowa dala jego mieszkancom najbardziej w kosc idealnie nadawal sie na umiejscowienie tam akcji. muzyka rowniez dynamiczna, lekko gitarowa, wpadajaca w ucho choc bez jakiegos wyraznego motywu przewodniego. no i co najwazniejsze – aktorstwo. jan frycz, kinga preis czy malgorzata kozuchowska robia co w ich mocy, ale wiadomym bylo, ze bedzie to teatr jednego aktora. w koncu tytulowy komornik, czyli lucjan jest niemal w kazdym ujeciu tego filmu i kazdej klatce. trzeba bylo naprawde dobrego aktora do udzwigniecia tej roli. padlo na andrzeja chyre. ocena? jest wysmienicie. momentami przerazajaco tak jak przerazajacym powinien byc komornik. a po przemianie jest wspolczujaco. a jednak wzbraniam sie troszke przed wystawieniem oceny celujacej. moze pamiec o „Dlugu” za wysoko postawila poprzeczke? niemniej dalej jest to oskarowa rola. choc jesli za ten film chyra dostalby oskara (pomarzyc mozna…), to za Dlug pwoinien dostac 3 oskary, a za Symetrie dwa… musze jeszcze chyba ta role przemyslec.
sam film jest okreslany jako polski kandydat do oskara. chyba nic lepszego nie bylo ostatnio w poslkim kinie, wiec mysle ze to dobry wybor. ale nawet gdyby miara byly inne filmy nominowane do oscarow, to wcale nie mamy sie czego wstydzic.
najlepszy moment: NA ZACHĘTĘ
ocena: 7/10
