rageman.pl
Film

107 matek

rok: 2021

reżyseria: Péter Kerekes

 

Czy film może być skromny? I jeśli tak, to czy z automatu należy poczytywać to za zaletę? Nie wiem, ale biorąc pod uwagę że nagrodę publiczności na Nowych Horyzontach dostały właśnie „107 matek”, wygląda na to że nie tylko dałem się zauroczyć temu filmowi. O którym kiedy myślę, to pierwsze co mi przychodzi na myśl to właśnie „skromność”.

Bo początkowo ten film ogląda się jak dokument. Choć produkcja w głównej mierze słowacka, to rzecz dzieje się na Ukrainie (film premierę miał jeszcze w 2021 roku, więc można odpuścić sobie dywagacje o dodatkowym, wojennym kontekście). A konkretnie w więzieniu dla kobiet w Odessie. Obserwujemy ich codzienność, a przede wszystkim ich dość mocno ograniczone relacje z ich dziećmi – chociaż znajdują się na terenie tego samego obiektu, mogą się widzieć na nocne karmienie i chwilę na więziennym placu zabaw. Co gorsza, po ukończeniu trzeciego roku życia dzieci, jeśli nie znajdzie się dla nich prawnego opiekuna, są oddawane do domów dziecka. I przed takim dylematem staje też Łesia, której historia wysuwa się na główny plan filmu. Drugą główną bohaterką w trakcie filmu staje się Irina, strażniczki więziennej, której empatia dla więźniarek niejako sama staje się więźniem rygoru więziennego którego musi strzec.

„107 matek” jest świetnym dowodem na to, że film będący „fragmentem prawdziwego życia” nie musi przejść jakiejkolwiek montażowej obróbki, by stać się ciekawym – o ile ten fragment jest sam w sobie ciekawy, poruszający. I być może to kwestia słowiańskości, ale historia ukraińskich matek o wiele bardziej do mnie trafiła niż taka z życia wzięta historia średniobogackich Brytyjczyków na wakacjach we Włoszech opisywana w „Niepowiąnych” – pomimo tego że ani nigdy nie byłem w Ukrainie, a tym bardziej w więzieniu. Być może to też kwestia tego, że więcej dramatu zawierają losy kobiet oddzielonych od własnych dzieci niż Brytoli którzy po pijaku rozbili samochód. Oczywiście – chociaż to też można poczytać za walor filmu – współczucie dla tych kobiet nie jest moralnie jednoznaczne, wszak nie znalazły się w tym więzieniu przez przypadek. Co więcej, reżyser w formie wywiadów prowadzonych przez Irinę daje się tym kobietom wypowiedzieć – także na temat zbrodni które popełniły. Dosyć często przewija się motyw morderstwa popełnionego w afekcie na niewiernym mężu i/lub jego kochance. I nigdy nie ma mowy o jednoznacznym wyrażeniu skruchy za te czyny. I to też jest wielka siła tego filmu – ani przez chwilę nie ma choćby ułamka moralizowania, wszystko podane bez niemal jakiejkolwiek narracji.

Największa być może niespodzianka Nowych Horyzontów. Film, który prawdopodobnie życia nikomu nie odmieni, ale jako zupełnie nietypowe spojrzenie na mroczniejsze i smutniejsze oblicze miłości – rzecz nie do przecenienia.

 

najlepszy moment: brak

ocena: 8,5/10

Leave a Reply