rageman.pl
Film

Wygnanie

rok: 2020

reżyseria: Visar Morina

 

Kilka wpisów temu poznęcałem się nad „Kafką dla dzieci”, bardzo przeszarżowanym (eufemistycznie rzecz ujmując) hołdem dla Franka Kafki. Tymczasem okazało się, że program Nowych Horyzontów skrywał o wiele, wiele bardziej udane dzieło inspirowane twórczością pisarza, świetnie oddające klimat jego prozy.

Poznajcie Xhafera. Xhafer jest w gruncie rzeczy niepozornym obywatelem Niemiec, pracującym w korporacji, żyjącym z żoną i dziećmi w domku na przedmieściach. Ale jest jedna rzecz która wyróżnia go z tłumu podobnych do niego osobników. Jest imigrantem. W pierwszej scenie widzimy go wracającego z pracy do domu i znajdującego na ogrodzeniu martwego szczura. Pierwsza myśl – ksenofobia. Taki wniosek w pierwszej kolejności wyciąga Xhafer, a poniekąd wraz z nim widzowie. Domorosłe śledztwo, które przeprowadza główny bohater pokazuje jednak, że sprawa nie jest tak oczywista, co nie przeszkadza mu popadać w coraz większą obsesję i paranoję…

Chociaż został wspomniany Kafka, to oglądając „Wygnanie” co rusz przypominały mi się filmy o bardzo podobnej tematyce – „Zagubiona Autostrada” Lyncha i „Ukryte” Hanekego. We wszystkich trzech przypadkach punktem wyjścia są przełamywanie domowego spokoju głównych bohaterów przesyłkami lub „prezentami” od nieznanego nadawcy. U Lyncha skręca to jednak w, hm, typowo Lynchowski odlot, dlatego jednak „Wygnaniu” bliżej do dzieła Hanekego. Tam też motyw stalkowania miał swoje podłoże narodowościowo/religijne, to co jednak łączy oba obrazy to podkręcony na maksa duszny, paranoiczny klimat. Nie jest przypadkiem, że w niemal każdej scenie w której widzimy Xhafera ten ma kropelki potu na twarzy – w tym także w zamkniętych pomieszczeniach. I ta potliwość, zdenerwowanie udziela się także widzom. Fabuła to jedno, ale świetny klimat robi ścieżka dźwiękowa – właściwie ograniczająca się to „nerwicowego” stukotu. Przede wszystkim najwyższe laury należą się operatorowi i scenografowi – kiedy jesteś w stanie rozpoznać film po palecie barw którą na nim widać, to wiedz że zrobiłeś dobrą robotę. W Q&A z reżyserem po seansie mowa była o trudnościach ze znalezieniem pomieszczenia, które mogłoby posłużyć za miejsce pracy głównego bohatera. I tu także wykonano kapitalną robotę – można dostać paranoi od samego śledzenia Xhafera jak podąża tymi korytarzami w siedzibie firmy.

Nie chciałbym wyciągać zbyt daleko idących wniosków dotyczących przesłania filmu. Na pewno jest to ważny głos w kwestii multi-kulturowości i asymilacji. Przede wszystkim jest to świetny, świetny film. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie była to produkcja z Kosowa, a niemiecka czy z jakiegokolwiek innego większego kraju, to byłby to o wiele popularniejszy film.

 

najlepszy moment: scena koszmaru prześladuje mnie do dziś

ocena: 8,75/10

Leave a Reply