rageman.pl
Film

Twin Peaks: The Final Dossier

rok wydania: 2017

autor: Mark Frost

 

Z poprzednią TwinPeaksową książką Marka Frosta „męczyłem się” przez rok od jej wydania. Na szczęście z omawianym tutaj dziełem uwinąłem się znacznie szybciej.

Wprawdzie na taki stan rzeczy nałożyło się wiele rzeczy nie związanych z treścią obu książek, ale faktem jest, że „The Final Dossier” czyta się znacznie szybciej i lepiej, nie tylko dlatego że jest ona trzykrotnie chudsza od „Sekretów Twin Peaks”.

Można chyba rzecz ująć wprost – to jest właśnie ta książka, na którą czekali fani serialu. Której głównymi bohaterami są nasi ulubieni bohaterzy „Twin Peaks”, a nie epizodyczne czy wymyślone postaci. Która dzieje się tu i teraz, nie szukając początku ciągu przyczynowo-skutkowego w czasach prehistorycznych. A co najważniejsze – która w całej objętości trzyma związek z wydarzeniami pokazanymi w serialu. A nawet więcej – stanowi nie tylko pomost pomiędzy oryginalną serią a revivalem, ale też tłumaczy to co zobaczyliśmy w trzecim sezonie. I być może właśnie z tego ostatniego powodu taka książka nie mogła ukazać się wcześniej.

O fabule tym razem ani słowa, chyba z wiadomych względów. Z tych rzeczy, o których można wspomnieć… Primo: Cieszę się, że tym razem Frost odpuścił sobie wątki UFO i teorie spiskowe. Owszem, sporo tu „odlotów” – ale nie większych, niż te, których świadkami byliśmy w trzecim sezonie. I choć ci, którzy zaakceptowali ostatni sezon, przyjęli do wiadomości to, że Lynch zdecydowanie woli stawiać kolejne pytania niż udzielać odpowiedzi, mimo wszystko powinni się ucieszyć, że Frost ma trochę inne podejście. Inna sprawa, czy Lynch zaaprobował Frostową wersję wydarzeń. Choć może należałoby wpierw zapytać – czy w ogóle jest świadom istnienia Frostowej interpretacji? Nie jest to takie oczywiste – ostatnio widziałem panel dyskusyjny z aktorami TP, którzy byli zaskoczeni faktem że te dwie książki Marka Frosta istnieją.

I tu otwiera się pole do dyskusji, na które chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi – czy historie przedstawione w „The Final Dossier” to oficjalny kanon, czy może jednak „fan fiction”? To drugie określenie brzmi trochę niedorzecznie biorąc pod uwagę, że książkę napisał współtwórca „Twin Peaks”, no ale właśnie – jest on wciąż tylko jednym ze współtwórców. I jest więcej niż prawdopodobne, że Lynch, tak umiłowany w tworzeniu odrealnionych światów, oderwanych od znanych nam realiów, miałby spory problem z zaakceptowaniem tego, że np. Dr. Jacoby jeździł w trasy z The Grateful Dead, albo że Neil Young grał na chacie Jerry’ego Horne’a. Lubię takie nawiązania do popkultury, ale trochę w tym wszystkim brakuje mi tego Twin Peaks, które było niejako oderwane od czasu i miejsca. Już z tym, że w trzecim sezonie szeryf używał Skype’a trudno było mi się pogodzić.

Mimo wszystko – ta mgła, która spowija okres między wydarzeniami z 2-ego i 3-ego sezonu jest tak nieznośna, że jestem w stanie przyjąć do wiadomości każdą zaproponowaną wersję wydarzeń. A biorąc pod uwagę, że „The Final Dossier” jest najprawdopodobniej ostatnią opowieścią o świecie Twin Peaks, jaką dostaniemy od jego twórców, tym bardziej nie ma co na nią psioczyć. I tylko szkoda, że tak mało osób się z nią zapozna – tylko ci którzy nie zrazili się poprzednią książką Frosta, no i też trzecim sezonem serialu. Niestety nie ma w tej grupie polskich wydawców książek, którzy olali temat. Jeśli już macie jednak ściągać „TFD” z zagranicy, to polecam bardziej audiobooka – wydanie papierowe nie jest tak ładne wydane jak „Sekrety”, a przez to że cała treść jest opowiedziana wyłącznie z perspektywy (ponownie) agentki Tamary Preston, bez miliarda adnotacji, wersji audio słucha się bezboleśnie.

najlepszy moment: rozdział o Annie Blackburn

ocena: 8,5/10

Leave a Reply