rageman.pl
Muzyka

Tim Fite – Ding-Dong DITCH!!!

rok wydania: 2008

wydawca: DIY

pobierz album

 

Nie zgadniecie o kim dziś.

Wracamy do normy. W tym sensie, że znów 17 minut muzyki, 6 tracków, no i znów nie da się tego słuchać.

No to polećmy po kolei i miejmy temat z głowy. Track tytułowy to pozostałość po „It’s Only Ketchup” (podobnie jak okładka – zresztą „DDD” też wydano w Haloween), czyli nastrój grozy, dziwne dźwięki, nie wiadomo o co chodzi. W podobnym klimacie zaczyna się następny w kolejności „Give Me Candy”, który w pewnym momencie zaczyna pulsować rytmem… disco. Temat kontynuuje „RAW” z całkiem przytomnie bujającym basem i perkusjonaliami, choć tańczyć do tego nie sposób. Jakby jeszcze mało pojebaństwa było, „Dead Girl Walking” ma aranżację niczym najprawdziwsza piosenka z filmu Disney’a. Kto wie, jakby Bestia zamiast zamienić się w Księcia po prostu rozszarpałaby Piękną na kawałki i zjadłaby pozostałości po niej, to „DGW” miałby szansę załapać się na soundtrack. „Put Some Eggs On It” to chyba najambitniejsza tu rzecz pod względem aranżacyjnym – nawet solówkę gitarową słychać! No i na koniec „Keep Me Company”, znów horror.

Na wysokości „Over The Counter Culture” jeszcze mi się podobało. To wydawnictwo uświadomiło mi jednak, że wolę Muzykę od Eksperymentów.

 

najlepszy moment: DEAD GIRL WALKING

ocena: 6,5/10

Leave a Reply