rageman.pl
Muzyka

The Prodigy – Firestarter

rok wydania: 1996

wydawca: XL

 

okej, kac przeszedl, ale i tak nie chce mi sie dzis specjalnie rozpisywac. wiec znow o singlu, znow o The Prodigy.

wlasciwie to powtorzymy to, co pisalismy o „Firestarterze” w ramach recki „The Fat Of The Land”. chyba najtradycyjniejsza piosenka w ich repertuarze. zwrotka-refren, aranzacja pozwalajaca bezproblemowo przetransferowac kawalek do swiata rockowego (co tez poczynilo pare zespolow), punkujaca linia wokalna Keitha Flinta. hit, dzieki ktoremu na Prodigy zwrocily uwage rockowe periodyki, a Flint zaczal byc postrzegany jako twarz kapeli, tak jak w przypadku kazdej zespolu rockowego postrzega sie jego wokaliste.

zwrocmy jeszcze uwage na bonusy. troche wydluzona instrumentalna wersja niczym nie zaskakuje. natomiast „Empirion mix” juz tak. z oryginalu pozostalo niewiele, kawalek poszedl w kierunku zwyczajnej wixy. jako wielbicielowi nowych dokonan Stachurskiego mi sie to podoba. no i jest jeszcze niepublikowany wczesniej „Molotov Bitch”. gdzie Howlett i spolka (a wlasciwie to bez spolki, bo to instrumental) zblizaja sie do klimatow hiphopowych. rzadzonych przez zloopowana, niespieszna i mocna perkusje. cos dla fanow „Diesel Power”.

udanej andrzejkowej wixy, moi drodzy!

(aha, na plycie dodatkowo mamy klip do wiadomego tracka. do odtworzenia, o ile posiadamy windows 95 lub wersje wczesniejsza. czyli beka)

 

najlepszy moment: FIRESTARTER (EMPIRION MIX)

ocena: 7/10

Leave a Reply