rageman.pl
Muzyka

The Patriot: The Original Motion Picture Score

rok wydania: 2000

wydawca: Hollywood

 

wyczytalem dzis, ze chociaz w plebiscycie na wykonawcow, ktorzy mieliby uswietnic obchody kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego wygrala Metallica (?) i Red Hot Chili Peppers (?!?), to organizatorzy prowadza tez rozmowy z Johnem Williamsem. i jakos ten Pan wydaje mi sie adekwatniejszy niz kolesie od Snow Hey Oh czy One (aha, ze antywojenny? LOL). ba, moze by Williams zagral cos z „Patrioty”? a, jesli ktos urodzil sie wczoraj i nie wie ktoz zacz – jesli zrobic liste top 5 najcharakterystyczniejszych tematow muzycznych w historii kina, to prawdopodobnie wiekszosc bedzie skomponowana przez tego Pana (oczywiscie zakladajac, ze ten ktos od wczoraj zdarzyl poznac takie filmy jak „Indiana Jones”, „Gwiezde Wojny” czy „Szczęki”).

znow z okladki spoglada Mel Gibson… tym razem zamiast odgrywania walecznego Szkota wzial sie za udawanie honorowego meza amerykanskiego stanu. tak bylo w 2000 roku w „Patriocie”. jesli kiedys filmy zastapia ksiazki w szkolach, to przypuszczalnie w USA „Patriota” wyladuje na pierwszym miejscu lektur obowiazkowych. patos, patos, walka, flaga, patos, honor, patos, patos, patos. tak tez i przedstawia sie muzyka Williamsa. nie trzeba nawet znac filmu, by po spedzonych paru minutach z tym albumem wiedziec o czym on opowiada. nie musi to byc zarzutem. ba, gwoli sprawiedliwosci, chyba wlasnie o to chodzi w soundtrackach, co nie? ciezko wlasciwie sie przyczepic do czegos, bo to stuprocentowa profeska. jak ma byc klimat wojenny, to bebny grzmoca tak az ucho boli, a od trab tynk sie ze scian sypie. kiedy ma byc smutno, bo np Gibson wlasnie w filmie obserwuje jak SPOILER syn mu umiera KONIEC SPOILER, to skrzypeczki lkaja tak, ze i amerykanskie serduszko moze sie wzruszyc… no wlasnie, amerykanskie. nie wiem czy to kwestia szerokosci graficznej, moze jestem nienormalny i za krotko bylem w wojsku, ale w pewnym momencie chce sie powiedziec Stop. za duzo tego patetycznego lukru. a glowny temat (o ile sie go dozukamy tak de facto, bo jakos specjalnie sie nie wyroznia) wcale nie zachwyca, a wrecz, w kontekscie kolesia odpowiadajacego za tak genialne motywy jak te z pierwszego akapit, mocno rozczarowuje.

spoko. tylko spoko. i absolutnie nic wiecej.

 

najlepszy moment: THE PATRIOT REPRISE

ocena: 6,5/10

Leave a Reply