The Clash – Give 'Em Enough Rope
rok wydania: 1978 (reedycja: 1999)
wydawca: Columbia
Odkurzamy stare wątki. Szykujcie się na serię notek o The Clash.
Zaczynamy od drugiego albumu (debiut omówimy innym razem). Muszę tu wspomnieć o pewnym problemie, jaki mam z The Clash. Zgadzam się z tymi, którzy zaliczają ekipę Strummera do najważniejszych zespołów muzycznych ever. Trudno do takowych nie zaliczać kapeli, która nagrała taki album jak „London Calling”, jeden z nielicznych moich życiowych 10/10. I mimo iż nazwanie The Clash zespołem jednego albumu byłoby zniewagą, to faktem jest, że w dorobku mają albumy nawet zaledwie przyzwoite, ale też i średnie. „Give’em Enough Rope” najlepszym przykładem takiej „średniawki”.
Jej poziom dziwi tym bardziej, że przecież powstała w najbardziej twórczym okresie zespołu, stanowiąc łącznik pomiędzy debiutem a „London Calling” – dwoma bezsprzecznie najważniejszymi wydawnictwami Anglików. Sam nie wiem, może to towarzystwo tak źle robi tej płycie? Bo niby wszystko się zgadza – jest różnorodność aranżacyjna (saksofon w „Guns On The Roof”, fortepian w „Julie’s Been Working For The Drug Squad” and so on), kompozycyjna (od trademarkowych petard pokroju „Tommy Gun” po prototyp poppunku w „Stay Free”), a jednak czegoś brak. Dobra, może powiedzmy wprost – dobrych melodii? Gdybym układał listę naj-piosenek The Clash, to nie wiem, czy którakolwiek piosenka z „GEER” znalazłaby się w Top20.
Biorąc pod uwagę, że muzykę na tym blogu staram się oceniać biorąc pod uwagę raczej uniwersalne czynniki, ten album wypada więcej niż ok. Ale na skali Clashowej to nawet „siódemki” mogłoby nie być.
najlepszy moment: ENGLISH CIVIL WAR
ocena: 7,5/10