rageman.pl
Muzyka

Signal Lost

gdzie: Irish Pub, Gdańsk

kto: Signal Lost, Stagnation Is Death, Calm The Fire

 

oj brakowalo mi takiego koncertu. takiej muzyki. kipiaca szczeroscia, zaangazowaniem i emocjami. a nigdzie takiej dawki wyzej wspomnianych czynnikow nie otrzymam jak na koncertach hc/punk.

czyli tak. jedziemy z jedrasem do Irish Pubu na 19.00, ale koncert zaczyna sie okolo 20.00. znajomi: milosz, kasia, winiak, aneta, die last, filth of mankind, stalinski, celina no i generalnie znajome ryje z koncertow w Radiostacji. no wlasnie. bo choc miejsce inne, to klimat dokladie ten sam. w koncu organizator tez ten sam i w tym momencie tradycyjny szacun i pozdorwka dla crusty’ego. czyli niby tak samo, a jednak nie tak samo. bo Radiostacja byla jako miejscowa kiepawa pod wzgledem naglosnienia, ale Irish to juz jednak imho dno totalne. wiem ze DIY. ale jednak, nawet muzycy z tego kregu zasluguja na to by mogli bezpiecznie grac a ich muzyka jakos brzmiala. a tak to kiepska zabawa dla ucha i oka. no i ciala, zarowno jesli mowa o muzykach jak i o sluchaczach. wiadomo, mozna zrezygnowac z head walkingu, circle pitow itepe itede. ale kurde, pogibac sie kazdy lubi, a tez wiazalo sie z tym pewne niebezpieczenstwo. dlatego apeluje – jesli ktos ma pomysl na lepszy klub dla takich koncertow (no i o ile jednak crust bedzie chcial) to niech da znac, a bedzie wielbiony po wsze czasy.

tak wiec, gdy juz o tej 20.00 nazbieralo sie troche luda, na scenie (sic!) pojaiwla sie pierwsza kapela. Calm The Fire. czyli pacior i kompania. gdy widzialem ich poprzedni raz w Uchu bylem generalnie na nie. teraz jestem na tak, ale z pewnymi zastrzezeniami. przede wszystkim – moze sie podobac jesli wylaczymy opcje szukania wyjatkowosci. CTF to solidnie brzmiaca metal hardkorowa firma, co jakis czas naprawde porywajaca, ale nigdy nokautujaca. bo co innego oszolomic, co innego powalic. niemniej zwazywszy na to, ze po roku jest jak jest to wierze, ze moze byc jeszcze lepiej. a i tak bym dal im szanse wydania plyty juz teraz.

ponoc to byl pierwszy koncert z powracajacym gitarzysta. poltora roku temu jeszcze byla gitara, wiec niestety ominela mnie szansa zobaczenia pojedynczej gitary. szkoda, bo nie wyobrazam sobie takiej muzy z jedna gitara. mogloby to byc ciekawe doswiadczenie.

po pol godzinie wystepu CTF nastapila przerwa techniczna i kolo 21.00 pojawila sie druga kapela. Stagnation Is Death z Torunia. pierwszy kontakt z ich oferta raczej uznaje za nieudany. nieprzekonany. tradycyjna refleksja przy tego typu sytuacjach: doceniam postawe, ideologie, zaangazowanie ktore bylo slychac. ale ja chce Muzyki. a tej w polgodzinnym wystepie tych 5 kolesi bylo niewiele. zaledwie przeblyski. pozostala czesc to byl lomot. a lomot tez trzeba umiec grac, co pokazuja takie zespoly jak Infekcja. zycze powodzenia, z checia dam szanse jeszcze, ale na dzien dzisiejszy ja odpadam z kregu fanow. oczywiscie wysilki dwoch wioslowych, basisty, perkusisty i wokalisty skopane przez akustyka (???), ale w sumie nie ma co na brzmienie zrzucac calej winy.

zwlaszcza ze nastepny zespol juz potrafil zabrzmiec. w miare mozliwosci. no ale w koncu, jak to pewien pan wykrzykiwal: „Dobre bo amerykanskie!”. tak, nadszedl czas na Signal Lost. dwoch panow, dwie panie. urodziwa pani wioslowa i jeszcze bardziej pani wokalistka w blond czuprynie. stoimy, obserwujemy przed rozpoczeciem setu. bedzie beka? nie bylo. zespol calkowicie swiadomy tego co gra i co chce grac. nie dam zlego slowa na nich powiedziec. wybrali prosty, melodyjny pank, choc nie pozbawiany agresywniejszych motywow. i w tej konwencji wypadaja kapitalnie. dlatego uwazam zarzuty ze „granie prymitywne” za bezpodstawne. co innego grac prosto bo tak sie chce, a co innego bo inaczej sie nie potrafi. Signale w swoich 2-3 minutowych strzalach osiagneli takie natezenie emocji, do ktorego poziomu niektore progrockowe potwory probuja osiagnac w swoich 20minutowych bzdzielach przez cala kariere. no i jesli ja slysze na takim koncercie Prawdziwy, Przejmujacy Spiew, ktory jest na tego typu imprezach rownie rzadki co wygrana w totka, no to ja nie mam juz wiecej pytan. a jakby tego bylo malo, jeszcze dziewuszka na wokalu miala czelnosc miec zajebisty kontakt z publika! co rusz wbiegala w publike, a pod koniec ewidentnie zbyt krotkiego wystepu (troche ponad pol godziny?????) jeszcze odwarzyla sie poniesc na rekach publiki! i o to chodzi. max zabawy podszytej glebszymi tresciami, z ktorymi sie zapoznasz gdy wrocisz do domu, posluchasz plyt i poczytasz ksiazki zakupione na stoisku z merczandajsem. jeszcze raz, szacunek dla wszystkich odpowiedzialnych za budowanie tej Sceny.

 

najlepszy moment: SIGNAL LOST – DEUS EX MACHINA

ocena: 7/10

Leave a Reply