rageman.pl
Muzyka

Self – Porno, Mint & Grime

rok wydania: 2005

wydawca: DIY

pobierz album

 

Historia zespołu Self nie zakończyła się happy endem, choć ponoć nie wszystko stracone.

W każdym bądź razie dyskografia zamyka się na omawianym dziś albumie, wydanym po pięcioletniej przerwie wydawniczej, a będącym kolekcją b-side’ów. Choć tą b-side’owość należałoby wziąć w cudzysłów – rzecz w tym, że spora część zebranych utworów miała mieć swą premierę na albumie „Ornament And Crime”, który nigdy nie ujrzał światła dziennego.

W książeczce lider zespołu, Matt Mahaffey, przyznaje otwarcie – dużo tych utworów pisanych było pod radio i pod wytwórnię (która i tak w końcu na nich się wypięła). I to słychać. Pisałem w recenzji „Selfaforni”, że do twarzy im z takim melodyjnym, pop rockowym graniem. Tylko aby to jeszcze miało ręce i nogi, muszą być Melodie. A te niby na „P,M&G” niby są, ale jakieś takie nijakie, bezjajeczne. Drugoligowy collage rock, jakiego w Stanach Zjednoczonych na pęczki. Parę wyjątków w postaci równie banalnego, co przeuroczego „This Is Love”, znanego nam już „See If You Swim”, aranżacyjnie bardziej ambitnego „Evolution” czy niezłych coverów (Prince’owy „Gotta Stop (Messin’ About)” czy ujmujący „She’s An Island”) sprawy nie ratują. Na dodatek ma się wrażenie, że także w warstwie lirycznej nastąpił regres. Fajnie, że są to teksty z życia wzięte, szkoda że mowa o życiu emonastolatków, których rozkmina nie wychodzi poza schemat myślowy „zadzwonić mam ja czy zadzwoni ona”.

Muzyka tyle przyjemna w odsłuchu, co totalnie nieangażująca. Wydawało mi się, że stać ich na więcej.

 

najlepszy moment: THIS IS LOVE

ocena: 7/10

Leave a Reply