rageman.pl
Muzyka

Nie Łódź Się Mixtape Cz.1

rok wydania: 2012

wydawca: Centrum Eudezet Label

pobierz album

 

Dawno o polskim rapie tu nie było.

Choć od wielu lat Łódź plasuje się w moim TOP 3 najbrzydszych miast Polski, tak jeśli chodzi o scenę hiphopową sprawy przedstawiają się zdecydowanie lepiej. A może ta korelacja to nie przypadek? Takie 3miasto – raj na ziemi, a reprezentantów w polskim hiphopie (mowa oczywiście o tych znanych nie tylko lokalsom) z tego regionu można policzyć na palcach jednej ręki. Cóż, największe dzieła powstają w bólu, więc może i brzydota bloków bardziej inspiruje do składania rymów niż bliskość morza i kurortowe uroki.

Tyle słowem dygresji. Mixtape wydany przez łódzki label zbiera w jednym miejscu całą armię raperów: głównie młodych undergroundowych wilków, aczkolwiek parę znanych marek z tego miasta wsparło projekt – OSTR dostarczył całkiem sympatyczny beat („Bękarty wojny”), a Familia HP cały track „Na Co Czekasz?”. Więcej niż pewne przed rozpoczęciem odsłuchu było to, że przy tak ogromnej ilości materiału (30 tracków, nie licząc intra i outra autorstwa DJ Cidera) poziom będzie przeróżny. I rzeczywiście – parę fragmentów znacząco obniża poziom (nie wskazując palcem, ale też by nie być gołosłownym – są tu momenty, kiedy zastanawiam się, czy słucham Mesa i Tedego czy ich totalnych xerobojów), niemniej jednak całość wychodzi z konfrontacji ze słuchaczem z tarczą. Choć też ewidentnych killerów tu raczej ze świecą szukać – mowa tak o całych numerach, jak i samych raperach. Totalnie przyzwoity underground – i chyba tylko tyle. Nie pomagają też teksty, w sporej mierze zamykające się w schematach „jest przejebane i chuj” i „jest przejebane, ale jest też nadzieja, więc nie martw się”. Byśmy się źle nie zrozumieli – ostro generalizuję w tym momencie, ponadto ja osobiście taki przekaz kupuję. Ale też trudno się oprzeć wrażeniu, że sporo tych tekstów byłoby wodą na młyn wszystkich tych, dla których polski rap to nic więcej jak krytykanctwo dresów spod bloku bez pomysłu na życie. Dlatego też warto wyróżnić fragmenty takie jak „Larry Flint”, pod którym podpisał się Kaziu (pokolenie facebook, heh) czy „Solo” Clockworka, dedykowany wszystkich wąchaczom winyli. Też trzeba by wspomnieć o innym niekonwencjonalnym „lirycznie” tracku, czyli „Mordowanie Rąk Nie Brudzi” TZZ z gościnnym ficzurem znanego nam dobrze Wuwunia. Wielbiciele autora „Ambulansu” oszaleją z zajawki, hejterzy jak zwykle padną na zawał, muszę jednak uczciwie przyznać, że Marcin podejmował wcześniej zawartą tu tematykę ze znacznie większym wyrafinowaniem.

Pewnie dałoby się wykroić z tych 90 minut materiał na znacznie wyższą ocenę. Ale i tak warto ogarnąć całość. Jako lokalny patriota nie Łódzę się – ten materiał pokazuje, jak daleko uciekła Gdańsku Rapowa Polska.

 

najlepszy moment: KLAZIU – LARRY FLINT

ocena: 7/10

Leave a Reply