rageman.pl
Muzyka

Self – Feels Like Breakin’ Shit

rok wydania: 1997

wydawca: Dreamworks/Spongebath

pobierz album

 

Zostajemy przy gitarach.

Jeśli nazwa kapeli w tytule dzisiejszej notki nic Wam nie mówi, to nie martwcie się – nie jesteście w tym sami. Pomimo współpracy z Dreamworks i piosenki umieszczonej na soundtracku do pierwszej części Shreka Self nie miał szczęście zaistnieć w świadomości masowego słuchacza. Nie aby był to objaw wielkiej niesprawiedliwości – ich granie jest co najwyżej sympatyczne. Z drugiej jednak strony – gorsze kapele robiły kariery, więc…

Anyway, omawiane dziś wydawnictwo to składak, zbierający w jednym miejscu odrzuty z sesji do poprzednich płyt. Ale nie tylko z tego względu ciężko mówić o wielkiej spójności materiału. Otóż Self mają dość wyluzowane podejście do życia, a w szczególności do muzyki. Dlatego poza oficjalnymi parodiami („Moronic” to dość rubaszna przeróbka „Ironic” Alanis M., natomiast „Titanic” czerpie z „Gigantic” Pixies) są tu też mniej pośrednie nawiązania do innych stylistyk/zespołów – „Having Dinner With The Funk” brzmi jak wprawka Trenta Reznora, „Pumpkinhead” już samym tytułem sugeruje, z brzmieniem jakiej legendy altrocka lat 90tych będziemu tu obcować, „Let’s Pretend We’re Married” Prince’a został podany tu na… punkowo (z coverów mamy także beatlesowsko brzmiacy „Dizzy” Tommy’ego Roe), a pozbawiony gitar i oparty na wyraźniej zarysowanym bicie „Life Could Be Swell” to (głównie za sprawą tekstu) prztyczek w nos mainstreamowych hiphopowców. Moglibyśmy dorzucić do tego worka Nirvanę, gdyby nie to, że ta inspiracja (podobnie jak ta Pixiesami) pojawia się tu raczej na poważnie.

Reasumując – wszystkie muzyczne geek’i, zasłuchane w Weezerach i indie kapelach lat 90tych zapraszamy do odsłuchu. Wielkich doznań nie gwarantujemy, ale żałować też nie będziecie.

 

najlepszy moment: HEY, DECEIVER

ocena: 7,5/10

Leave a Reply