rageman.pl
Film

Ryś

rok: 2007

reżyseria: Stanisław Tym

 

oczekiwania byly wielkie. w koncu chodzi, co zreszta sam autor stanislaw tym przyznaje, o kontynuacje kultowego „Misia”. chcoalbym znow wyjsc z kina tradycyjnie zachwycony, przepelniony euforia. niestety, nie tym razem…

powiem wiecej – poczulem sie lekko oszukany. pamietam slowa tyma z wywiadu w Machinie, gdy zaczynal krecic Rysia. przyznal otwarcie, ze on tez czlowiek, musi zarobic, utrzymac dom. okej. tylko dlaczego nie zrobic przy okazji Dobrego Filmu? moze byloby to ciut trudniejsze. ale przy okazji nie naruszylby pan legendy „Misia”. nie zniszczylby pan tym opinii o sobie jako o „ostanim sprawiedliwym” polskiego kabaretu. dlaczego wypuscil Pan na rynek taki bubel?

jedno moze i nalezy przypisac tymowi na plus. nie porzucil wlasnego stylu. bo to dalej jest ten sam absurdalny humor, z jakiego go znamy. to dalej ten sam tym z „rejsu” czy „misia”. ten sam, ale nie ten sam. i przyznam ze czasami wolalbym, jakby wyskoczyl z dowcipem rodem z „american pie”. choc nie, pare takich scen „inspirowanych amerykanska glupawa komedia” bylo. jak np ta, gdy zofia merle i jerzy turek porownuja swoje wibratory. to juz nawet na papierze brzmi dziwnie. i moze daloby sie wykrzesac z tego cos smiesznego. ale nie wyszlo.

ten film to jedno wielkie Nie Wyszlo. no nie wyszly te gagi po prostu. te najsmieszniejsze (na szczescie pare takich sie znalazlo) w „Misiu” bylyby zaledwie tymi gorszego sortu. jak np fragmenty telewizyjne z premierem-przepraszam-wicepremierem. z kolei, dla porownania, pozostale fragemtny telewizyjne sa zbyt absurdalne. tak wlasnie. ktos powiedzial, ze te niektore fragemnty beda nas smieszyc po latach. jesli tak, to juz zaczynam wyczekiwac z utesknieniem. choc boje sie, ze ta chwila nie nadejdzie nigdy.

w przewazajacej wiekszosci nie wyszly tymowi gagi, nie wyszedl tez sam scenariusz. choc niby jest. i niby podobnie jak w „Misiu”, jest on dosc skomplikowany. tak mnie sie przynajmniej wydaje. bo gdyby ktos powiedzial, ze „Rys” nie ma scenariusza, trudno byloby mi znalezc argumenty na obalenie tej teorii. wiadomo tylko tyle, ze stary dobry znajomy z „Rysia” – Ryszard Ochódzki – rownie dobrze odnajduje sie w czasach kapitalizmu, co PRL’u. dlaej prowadzi klub sportowy Tecza, wciaz z trenerem „lubudubulubudubuniechnamzyjeprezesnaszegoklubu” jarzabkiem (oczywiscie w tej roli jerzy turek). wciaz tez u jego boku jest niezawodna zofia merle jako sekretarka maria wafel. pewnego dnia jego biuro nachodza wyslannicy mafii (wiktor zborowski i jan kobuszewski – rzeczywiscie, nadaja sie jak malo kto). ochodzki ma zwrocic kase mafii. z czasem okazuje sie ze tak naprawde nie o ochodzkiego mafii chodzilo. i tutaj zaczyna sie juz wyszla szkola jazdy jesli chodzi o moje zrozumienie scenariusza. potwierdza to, ze dobrze dobralismy sie z Cycuszkiem, bo ona tez przestala w tym momencie rozumiec film. a moze chodzi jednak o to, ze w tym momencie filmu tym dal sobie spokoj ze scenariuszem? pojawia sie kapitalny janusz „siara” rewinski jako prezes banku. szef mafii marek kondrat. krzystof kowalewski jako komendant molibden. dobra, darowalbym gdyby scenariusz sie ulotnil na rzecz swietnych gagow niezwiazanych ze soba. niestety, nie ma i tego.

przykre, bo akurat obsada katorska udala sie tymowi niesamowicie. kazdy gra swietnie. zreszta, kogo my tu nie mamy… nawet najmniejsza rolka jest obsadzona przez znanego aktora. tutaj tez nalezy sie plus Tymowi – Aktora. czyli nie ma zadnego obsadzania twarzami z „zycia na goraco”, byleby tylko podwyzszyc marketingowa wartosc filmu. czasem te role sa zreszta dosc… abstrakcyjnie obsadzone. janda, szapolowska i tyszkiewicz jako sprzataczki?? poza tym, jak juz wspomnialem, janusz rewinski jako spiewajaca jakala. genialny borys szyc jako zezowaty policjant (w usa pewnie jakis Zwiazek Ludzi Z Zezem oprotestowalby ten film). eryk „maslowska” lubos z typowej dla siebie roli dresa – gangstera. swietny jest ten kolezka. jesli mowia wam cos te nazwiska i przy okazji lubicie tych co je nosza, to powinniscie obejrzec „Rysia”: globisz, korcz, stenka, glinka, marek piwowski (yeah, „Rejs”!), slicznotka przybylska, buzek (agata, nie jerzy, choc zbieznosc nieprzypadkowa), holtz, sapryk, krolikowski, zolkowska, swietej paieci krystyna feldman, celinska, majcher, golebiewski… ufffff…. a mile tez zobaczyc i kabaretowcow z kabaretu moralnego niepokoju, mumio czy hrabi/potem (kolaczkowska). niesamowite. skoro wszyscy graja swietnie, to dlaczego jest tak zle?

i na kiepski zart zakrawa fakt, ze tak naprawde najlepsza w tym filmie jest muzyka autorstwa…. piotra rubika. moze wiec koles naprawde powinien dac sobie spokoj z oratoriami z dupy i skupic sie na „sztuce nizszej” jak np piosenki pop czy muzyka filmowa? wszyscy co maja gust tylko by na tym skorzystali.

rozczarowanie. bo rzeczywiscie wystaczylo opakowac film w legende „Misia” i juz sukces komercyjny zapewniony. nie sadzilem ze tym pojdzie na taka latwizne. w jednoznacznym werdykcie przeszkadzaja niektore naprawde dobre teksty („dobrze jest, jak ludziom jest dobrze… i bardzo dobrze”) i gagi. ale jednak zdecydowanie lepiej, jak zaoszczedzicie te 10 zlotych i poczekacie az film puszcza w telewizji.

 

najlepszy moment: TRAILER ZAMIAST OGLĄDANIA FILMU

ocena: 2/10 

Leave a Reply