rageman.pl
Muzyka

Public Enemy – Apocalypse 91… The Enemy Strikes Black

rok wydania: 1991

wydawca: Def Jam

 

dobra, wracamy do zrodel gatunku. Public Enemy znow na tapecie.

juz na wstepie powiedzmy sobie uczciwie – „Apocalypse”, pomimo iz pod wzgledem komercyjnym to czysty hit, to artystycznie nie ma takiej sily razenia jak poprzednie wydawnictwa. co jest o tyle dziwne, ze absolutnie genialny „Fear Of Black Planet” ukazal sie zaledwie rok wczesniej.

a moze za duzo wymagam? w koncu ocena koncowa, jaka mozecie zobaczyc na samym dole tej notki, jest dosc przyzwoita. no i jest tu przeciez pare klasycznych juz momentow, za ktorych nieznajomosc powinno sie odstrzeliwac. przede wszystkim „By The Time I Get To Arizona”, z chyba najbardziej nietypowym podkladem – rozleniwionym, wrecz upalonym, a jednoczesnie specyficznie niepokojacym, co w polaczeniu z tematyka tekstu tworzy idealny typ na sciezke dzwiekowa „Urodzonych Mordercow”. ponadto „Can’t Truss It”, „How I Kill A Radio Consultant” czy „Shut Em Down”.

musze przyznac, ze o ile czysto muzycznie Terminator X z ekipa nie utrzymali poziomu z poprzednich plyt, tak Chuck D dalej nie bierze jencow. dostaje sie wszystkim, ktorzy maja cos do czarnej rasy – od mediow („How to kill…”), poprzez politykow („By The Time I Get To Arizona”) konczac na… producentow alkoholi, ktorzy rzekomo maja afroamerykanom sprzedawac produkty gorszego sortu anizeli bialej klienteli. no i jeszcze solowki Flaby, tym razem w liczbie trzech, z czego najlepiej wypada „I don’t wanna be called yo niga”.

dla mnie jednak ta plyta to przede wszystkim ostatni kawalek – reinterpretacja „Bring The Noise” z „I Takes A Nation…” wykonana z thrash metalami z Anthrax. co ciekawe, ponoc propozycja wyszla od Scotta Ian’a z ekipa, a to PE byli poczatkowo niechetni wspolpracy. kiedy w koncu weszli razem do studia, wyszedl Ogien. rzecz historyczna. jesli metallica skonczyla sie na „Kill’em All”, to Anthrax dokonali zywota wlasnie na tym tracku. co ja gadam, caly rap metal sie skonczyl razem z tym kawalkiem. owszem, trzeba miec szacunek do „Walk This Way” Run DMC i Aerosmith. ale to wlasnie tutaj rap i metal weslzy w idealna fuzje, to tutaj powstala Nowa Jakosc, bazujaca na najlepszych elementach z obu gatunkuch. to ten kawalek wyznaczyl tor, w ktorym podazala kazda kapela zeniaca gitary z rapem. i choc zawsze juz bede wielbicielem tego typu polaczen, to trudno nie zauwazyc, ze malo komu udalo sie udoskonalic formule, jaka stworzyli panowie w ’91. moze rzecz w posiadaniu Prawdziwych Raperow w skladzie i checi Prawdziwego Pierdolniecia, nieskazonego tesknota za listami przebojow? sukces komercyjny „BTN” cieszyl, ale jednoczesnie zainspirowal rzesze oszolomow, ktory pod sztandarem numetalu napsuli swiatu troche krwi na przelomie wiekow.

znac moze i nie trzeba, ale jednak warto.

 

najlepszy moment: BRING THE NOISE (FEAT. ANTHRAX)

ocena: 8/10

Leave a Reply