rageman.pl
Muzyka

Przekrój Muzyki 6: Domowy Chillout

rok wydania: 2005

wydawca: Pomaton

 

skladankowego tematu ciag dalszy.

juz pisalem co sadze na temat takich komplikacji jak dzisiaj omawiana. dla przypomnienia: LUDZIE! NIE BADZCIE JEBANYMI LENIAMI I KUPUJCIE (no niech bedzie: zaopatrujcie sie w rapidshopie) PELNOWYMIAROWE ALBUMY WYKONAWCOW! SAMI ROBCIE SOBIE SKLADAKI, ZAMIAST POLEGAC NA WYTWORNIACH, KTORE WCALE NIE CHCA WASZEGO DOBRA, A TYLKO NABIC SOBIE PORTFELE!

no dobrze. ale pogodzmy sie chwilowo z faktem, ze nie kazdy ma tyle woli (i czasu, jakby) by prowadzic wlasne muzyczne poszukiwania i zdaje sie na innych, bo lubi jak mu cos pogrywa w tle. przyjmijmy tez, ze np ktos cale zycie katowal sie metalem czy hiphopem i nagle naszlo go, ze chcialby takze przy muzyce sie odprezyc a nie napedzac adrenaline. zreszta, troche traci hipokryzja to moje dissowanie skladakow – wszak sam np dzieki Kydrynskowej „Siescie” odkrylem taki chocby Idan Raichel Project. podejdzmy wiec bez uprzedzen do omawianego dzis wydawnictwa.

„Przekroj”, ktorego dzial Kultury akurat calkiem sobie cenie (Szubrycht, Chacinski, Pasternak! pozdro dla Ciebie dziewczyno, jesli to czytasz!), postanowil zaistniec swego czasu na rynku fonograficznym. i tak co jakis czas wydawali komplikacje przekrojowo (sic!) traktujace rozne gatunki muzyczne (przewaznie te majace cos jeszcze swiezego do zaproponowania). za szostym razem padlo na nurt, ktorego nazwa, przez swa wszedobylskosc, powoli wywoluje u mnie odruchy wymiotne na rowni z terminami takimi jak dubstep czy indie.

13 piosenek. spora roznorodnosc. takze w klimacie – wcale nie jest tak wyciszajaco od poczatku do konca. prawie 9minutowy remix „Papa Was A Rolling Stone” The Temptations czy Kraak & Smaak w „Keep On Searching” to jak na moj spaczony gust bardziej dancefloor-friendly rzeczy niz soundtrack do kolacji przy swiecach. sporo remixow (Depeche Mode „Useless” czy NERD’owy „Provider” w podejsciu Zero 7), ale i staroci (Marvin Gaye czy Massive Attack. nazwy dosyc oczywiste (wlasciwie wszystko co dotychczas wymienilismy), ale i tez pare opcji dla koneserow (Subjekt, Ian Pooley, Plant Life). a w tym wszystkim zaloga autora komplikacji, Bartka Winczewskiego, czyli Beats International (swietny „Dub Be Good To Me”).

i w sumie polece inzynierem Mamoniem, ale jednak najbardziej chyba zrobily mnie tracki z ktorymi juz wczesniej sie zetknalem. przede wszystkim chyba rodowodowo koles z najbardziej innej bajki, czyli Ian Brown i jego absolutnie cudny „F.E.A.R.”. niech kto go zaprosi na Open’era, blagam.

 

najlepszy moment: IAN BROWN – F.E.A.R.

ocena: 6,5/10

Leave a Reply